Suma Wszystkich Smaków

17 sierpnia 2011

ARROZ DE POLVO (OCTOPUS RICE)

... czyli pyszny ryż z ośmiornicą prosto z Portugalii.


Witam serdecznie!

Trzy lata temu, podczas pierwszego pobytu w Portugalii, miałam okazję spróbować dania, o którym dzisiaj mowa. Muszę przyznać, że jego dość egzotyczny smak urzekł mnie od "pierwszej łyżki". Bardzo delikatne mięsko polvo i zniewalający smak świeżej kolendry sprawiły, że ile razy przygotowuję ten przysmak w domu, myślami jestem znowu w urokliwej, lizbońskie restauracji wyłożonej pięknymi azulejos (ceramiczne kafelki). 
Ostatnio udało mi się kupić świeżutką pulpo (hiszp. ośmiornica) w porcie Santa Pola i przyznam szczerze, że była to jedna z lepszym ośmiornic jaką jadłam. Okazy były malutkie i na 2 kg weszło ich tak około 10 sztuk. Po ugotowaniu przygotowałam 2 dania: portugalski Arroz de polvo i hiszpańską przekąskę Pulpo a la gallega (przepis pojawił się już tutaj-klik). Niebo w gębie!
Namawiam do wypróbowania obu przepisów! 
Nie wiem tylko czy w Polsce można kupić ośmiornicę..., może w makro?


Potrzebne składniki:

- ok. 1 kg ugotowanej ośmiornicy
- 1 puszka krojonych pomidorów
- 450 gr ryżu (może być taki do paelli lub risotto)
- 1 cebula średniej wielkości
- 1 zielona papryka
- 1/2 szklanki czerwonego, wytrawnego wina
- 5 łyżek oliwy z oliwek
- 3 ząbki czosnku
- 1 pęczek świeżej kolendry
- świeżo zmielony pieprz
- 3 listki laurowe
- sól do smaku
- "rosołek" z gotowania ośmiornicy
- 1 cytryna

* na jedną miarkę ryżu należy przewidzieć 3 miarki płynu (chodzi o sos, w którym ma "pływać" już ugotowany ryż)
* przepis na ok. 4 porcje

Przygotowanie:

Ośmiornicę gotujemy wg. przepisu zamieszczonego we wcześniejszym poście pt. "Jak przestraszyć ośmiornicę" (najlepiej zrobić to dzień wcześniej). Płyn pozostały po ugotowaniu pulpo odstawiamy (będzie potrzebny do przygotowania dania). Muszę przyznać, że surowa ośmiornica nie prezetnuję się zbyt ciekawie, ale już po kilku zanurzeniach we wrzątku staje się bardziej sprężysta, a jej kolor zmienia się w mgnieniu oka z blado-szarego na bardowo-różowy!

przed gotowaniem                                                               po gotowaniu

Paprykę i cebulę siekamy na drobną kostkę, oliwę rozgrzewamy na patelni. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy 1 rozgnieciony (ale nie obrany) ząbek czosnku, po 1 minucie dorzucamy cebulkę, a chwilę później paprykę i pozostały (teraz już drobno posiekany) czosnek. Po 5 minutach dorzucamy pokrojone pomidory z puszki, troszkę pieprzu, soli i wszystko podgrzewamy jeszcze przez ok. 7 min. W ten sposób otrzymujemy tzw. "sofrito". Całą mieszankę przekładamy do większego rondla, dorzucamy ryż, pół szklanki wina i odmierzony rosołek (razem płynów powinno być 3xwięcej niż ryżu), który został nam z gotowania ośmiornicy. Całość mieszamy i po chwili dodajemy pokrojoną ośmiornicę. Pod koniec gotowania dodajemy 1/3 pęczka posiekanje kolendry. Po 20-25 min. (w zależności od ryżu) danie powinno być gotowe. Serwujemy je od razu, każdą porcję prószymy resztą posiekanej kolendry i podajemy z ćwiartką cytryny (ten trik jest bardziej hiszpański, ale wydaje mi się, że kwaśny sok dodatkowo podkreśla smak dania).
Uwaga! Danie powinniśmy serwować natychmiast po ugotowaniu i nie zostawiać na później, ponieważ ryż absorbuje szybko sos i danie zmienia swoją konsystencję (robi się "bryjowate").

*Do przygotowania tego dania użyłam świeżej ośmiornicy, którą najpierw oczyściłam, zamroziłam na 48h, następnie rozmroziłam, "przestraszyłam" i ugotowałam jak w przepisie pt. "Jak przestraszyć ośmiornicę".



Bom apetite!
SWS

21 lipca 2011

SARDINAS ASADAS...

...wracam z morskimi opowieściami!



Witam serdecznie!

Tak długo się nie odzywałam, że aż mi wstyd, wręcz rumienię się pisząc pierwsze słowa otwierające tego posta...
Wychodzę jednak z założenia, że lepiej późno niż później czy wcale (skądinąd "Lepiej późno niż później" świetny film).
Dzisiaj postanowiłam przerwać to denerwujące milczenie i zabrać się do roboty!
Gotować, gotowałam oczywiście, może mniej skomplikowanie (z uwagi na upały), ale znowu brakło czasu na zdjęcia...
Teraz, kiedy już w miarę możliwości ułożyłam sobie plan działania w sferze zawodowej, mam nadzieję powolutku wracać do kulinarnej formy.
A ponieważ mamy wspaniałe, hiszpańskie lato, proponuję ciąg dalszy morskich opowieści,. Dzisiaj zaproszam Was serdecznie na wspaniałe, pieczone sardynki (przygotowane na grillu lub w piekarniku). O sardynkach opowiadałyśmy już jakiś czas temu, prezentowałyśmy również krótki filmik z ich połowu, zapraszamy do lektury archiwalnego posta (klik-tutaj).
Zapach grillowanych sardynek zniewala, a w połączeniu z szumem morza jest mocno uzależniający, takie wakacyjne wspomnienia pozostają w nas chyba najdłużej...
Zapraszam zatem na chwilę relaksu...
Tym razem wybrałam większe sardynki (czasami spotykane pod nazwą sardinas para asar), podobno najlepiej nie obierać ich wcale (nawet nie patroszyć) i grillować/piec w całości. Ponieważ sardynki mają bardzo intensywny zapach, przygotowując je w piekarniku, najlepiej przykryć je folią aluminiową, a dopiero pod sam koniec pieczenia odkryć. Przejdę zatem do konkretów...


Potrzebne składniki:

- ok. 3-4 większe sardynki na osobę
- garść grubej soli
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- folia aluminiowa
- cytryna

Przygotowanie:
*W piekarniku

Sardynki myjemy i osuszamy na papierowym ręczniku (nie patroszymy). Blachę wykładamy warstwą folii aluminiowej i smarujemy cienką warstwą oliwy. Następnie na tak przygotowaną blachę wysypujemy 1/2 garści grubej soli i wykładamy na nią osuszone rybki. Przed włożeniem do piekarnika sardynki delikatnie kropimy oliwą i posypujemy grubą solą. Przykrywamy warstwą folii aluminiowej i wkładamy do bardzo dobrze nagrzanego pieca. Pod koniec pieczenia (w zależności od piekarnika ok.10-12 min) odkrywamy sardynki i grillujemy od góry (funkcja grill lub podpiekanie). Tak przygotowane rybki podajemy na półmisku, do tego koniecznie serwujemy pokrojoną w ćwiartki cytrynę i białe winko lub zimne piwko! 


 
Smacznego!
 
*Przygotowując sardynki na grillu, wystarczy delikatnie je skropić oliwą i posypać grubą solą.

14 kwietnia 2011

PROSTY SPOSÓB NA MAŁŻE...

...czyli morskie opowieści.


Witam serdecznie!
W ostatni weekend na południu Hiszpanii słupek rtęci przekroczyła 30 stopni! Nawet na Półwyspie Iberyjskim nie jest to normalna temperatura o tej porze roku. Jak widać anomalia meteorologiczne to nie tylko polska przypadłość (u jednych śnieg z deszczem, u innych upały). Dziś termometry pokazują już zaledwie 25 stopni i taka temperatura jest dla mnie idealna! Lekki wietrzyk, piękne słońce i błękitne niebo...
W takie dni nie warto długo stać przy garach, więc dzisiejsza propozycja jest wyjątkowo mało skomplikowana! Przepis dostałam od Pani z placu rybnego i sprawdził się znakomicie. Warto go wypróbować jeżeli tylko macie dostęp do świeżych małż.


Potrzebne składniki:

- 1 kg świeżych małż
- 2 listki laurowe
- 1 cytryna
- oliwa z oliwek
- zielona pietruszka
- pieprz
- 1-2 ząbki czosnku

Przygotowanie:

Małże oczyszczamy przy pomocy małego nożyka i szczoteczki, płuczemy pod bieżącą, zimną wodą i odrzucamy otwarte muszle. Do garnka/rondla o grubszym dnie wrzucamy oczyszczone mule, dodajemy 2 ćwiartki cytryny, listki laurowe, gałązkę pietruszki, i stawiamy na gazie (nie dolewamy wody!). Gotujemy pod przykryciem do momentu otwarcia się wszystkich muszli (około 10 min). W ten oto sposób małże gotują się na parze powstałej z soku z cytryny i  śladowej ilości wody, która zawsze znajduje się w muszlach.
W między czasie przygotowujemy sosik: czosnek drobniutko siekamy lub przeciskamy przez praskę, podobnie postępujemy z pietruszką (siekamy około 2-3 gałązki), do miseczki wlewamy sok wyciśnięty z 1/2 cytryny, 3-4 łyżki oliwy z oliwek, szczyptę pieprzu i soli, posiekany czosnek oraz pietruszkę. Kiedy małże są już gotowe, najlepiej usunąć z nich 1 część muszelki, wyłożyć na półmisek i podawać z przygotowanym sosikiem. Taki mejillones al vapor (małże gotowane na parze) to świetna przekąska, pierwsze danie czy lekka kolacja.


Smacznego,
SWS

5 kwietnia 2011

SAŁATKA Z KURCZAKIEM, SEZAMEM, SELEREM, TYMIANKIEM...

...i zapowiedź pięknego dnia.






Kiedy  budzę się rano i otwieram oczy, widzę Sierra de Crevillente i różnego rodzaju dachy, a na nich anteny, stoliki, leżaki i kwiaty (na niektórych całe ogrody). A kiedy od samego świtu zapowiada się piękny dzień, na wielu dachach pojawi się pranie! My mamy nasze strychy, a Hiszpanie swoje dachy! W najbardziej nowoczesnych budynkach, oprócz sznurków na pranie pojawiają się małe baseny i ogródki. Jedne są bogatsze, inne zagracone, ale większość dachów żyje własnym życiem. A obserwacja takiego "dachowego życia" jest bardzo interesującym zajęciem (przy śniadaniu zamiast oglądać tv można rzucić okiem na dachy). Ja mam to szczęście i mieszkam na tyle wysoko, że większość okolicznych dachów jest moja (a to zaledwie 5 piętro). Sama też mam swój dach, ale prania na nim nie suszę, jakoś nie chce mi się go tam nosić, przypinać, wracać i zbierać, chyba po prostu brak mi tego nawyku. Ale moi sąsiedzi to co innego, jeden z nich na dachu bawi się nawet ze swoim pieskiem, który od szczenięcych lat pokochał to miejsce (a ja obserwuję z góry jak  szczeniak pięknie rośnie i powoli staje się dorosłym i mądrym psem). Też czasem wychodzę na dach, rozkładam materac, wkładam ciemne okulary i czytam. Teraz są ostatnie chwile na to, aby z przyjemnością  tam posiedzieć, latem będzie tak gorąco, że dopiero wieczorem będzie można się wspinać.
A na cieplejsze dni polecam chrupiącą i aromatyczną sałatkę. Warto spróbować!

 
Potrzebne składniki:

- 70 dkg piersi kurczaka
- 2 czubate łyżki sezamu
- 4/5 łodyg selera naciowego
- 1 pęczek szczypiorku
- 1 pęczek rzodkiewek 
- listki z 3 gałązek świeżego tymianku 
(możemy też użyć suszonego)
- papryka mielona

Sos:

- 1 łyżeczka musztardy typu Dijon z gorczycą
- 1 łyżeczka miodu
- sok z 1/2 cytryny
- 1/3 szklanki oliwy
- sól, pieprz

Rzodkiewki obieramy i kroimy w kostkę. Łodygi selera oczyszczamy i dość cienko siekamy. Podobnie postępujemy ze szczypiorkiem. Następnie przygotowujemy sos: do wyciśniętego soku z cytryny dodajemy musztardę, miód, przyprawy i cały czas mieszając dolewamy oliwę (cienką stróżką). Prażymy ziarna sezamu i połowę z nich dosypujemy do warzyw, listki tymianku dodajemy do reszty składników, całość zalewamy 1/2 ilości sosu i wkładamy do lodówki na około 45 min-1,5 h. W tym czasie przygotowujemy kurczaka: piersi oczyszczamy, doprawiamy solą, pieprzem oraz mieloną papryką (ostatnio używam mielonej wędzonej i jest pyszna). Tak przygotowane mięso grillujemy na patelni z rowkami lub zwykłej żeliwnej czy teflonowej, bez dodatku tłuszczu. Po lekkim przestudzeniu pierś kroimy na dłuższe paski, posypujemy pozostałym sezamem i jeszcze chwilkę podgrzewamy. Ciepłe mięsko wykładamy na porcję zimnych warzyw i delikatnie kropimy pozostałym sosem. Gotowe!

*Taką sałatkę  możemy również serwować z zimnym kurczakiem, od razu wymieszanym z warzywami.



Smacznego,
SWS

*Tym przepisem Suma Wszystkich Smakow dołącza do akcji pt. "Zielnik Kuchenny".

 

Kto jest z nami...