Suma Wszystkich Smaków

30 grudnia 2009

Hurma czyli prawdziwy Posiłek Zeusa

Suma wszystkich smaków zaprasza na egzotyczną podróż w świat owoców

kierunek:
HURMA WSCHODNIA



Hurma wschodnia, Persymona albo Kaki - bo tak właśnie po polsku nazywa się ten owoc - jest jednym z wielu symboli Świąt Bożego Narodzenia w Portualii. Nie może zabraknąć go na stole wigilijnym. Kolor ma intensywny, pomarańczowy. 

W języku portugalskim nazywany jest dióspiro. Termin ten wywodzi się z języka greckiego. Diospyros to Posiłek Zeusa. Owoc ten pochodzi z Chin i jest bardzo popularny w Japonii. Uprawia się go też w Portugalii i dlatego właśnie gości na tutejszych stołach - zwłaszcza w Boże Narodzenia i Karnawał. Bardzo zdrowy. Bogaty w witaminy A, B i E. Źródło wapna i żelaza oraz białka.  W smaku jest bardzo delikatny i słodki jak śliwka. Rozpływa się w ustach! Warto spróbować!


Suma Wszystkich Smaków życzy Wspaniałego Nowego Roku 2010!

TORT ORZECHOWY wg KUCHNI POLSKIEJ

... czyli orzechowy klasyk.


Witam Serdecznie!
Balowe stroje już pewnie lśnią się w szafach, choć z tego co słyszałam, w tym sezonie góruje czerń!
Szczęście uśmiechnie się zatem ciemnowłosych Pań i oczywiście Panów o podobnych czuprynach.
Z informacji, które zaczerpnęłam z profesjonalnego źródła, czarny kolor zdominuje Sylwestrową Noc i ta tendencja będzie towarzyszyć nam przez cały karnawał.
Podobno nie lubimy już tak bardzo brokatu i różnych, czasami wręcz kiczowatych,  świecidełek. Skłaniamy się raczej ku  klasycznej elegancji, a całość mają dopełnić  fryzury z lat '30!.
Więcej o modzie lat '30 przeczytamy na stronie  DAWNY KRAKOW - Moda lat 30 w Polsce.
Jak dla mnie, brzmi to całkiem zachęcająco... Ariadno, a czy do Portugalii również nadciąga ten szykowny styl?
Coś czarnego każdy z nas znajdzie w szafie, mam nadzieję, a teraz zajmijmy się kuchnią.
Dziś też będzie klasycznie i w tej sferze, a mianowicie zaprezentuję przepis na tort orzechowy z masą kawową.
Jestem przekonana, że tak klasyczny i polski deser świetnie skomponuje się z czernią toalety i fryzem rodem z lat '30 XX wieku.
A zatem:
Konieczne składniki...

Biszkopt orzechowy:


-250 g zmielonych orzechów włoskich 
(możemy kupić już mielone lub zmielić je w blenderze z funkcją turbo   lub w ręcznie przy pomocy maszynki do mielenia orzechów)
-200 g cukru pudru
-8 jaj (oddzielamy białka od żółtek)
-sok z 1/2 soczystej cytryny lub 1 całej jeśli ma mniej soku
-3 łyżki bułki tartej
-wanilia (cukier lub naturalna wanilia)

Masa kawowa:

-6 łyżek mocnej, świeżo parzonej kawy lub 2 łyżki kawy rozpuszczalnej
-300 g dobrego masła
-180-200 g cukru pudru w zależności od smaku
-1 kieliszek likieru kawowego, rumu lub spirytusu (ok 50 ml lub więcej :))

Inne:

-papier do pieczenia lub masło i bułka tarta do wysmarowania i wysypania tortownicy
-połówki orzechów włoskich do przybrania, kawa mielona do obsypania lub inne ozdóbki

Przygotowanie biszkoptu orzechowego:

Na początek proponuję przygotować tortownicę, tzn. albo wyłożyć papierem, albo wysmarować masłem i wysypać bułką tartą.

Żółtka umieścić w dość wysokiej misce i utrzeć mikserem z cukrem pudrem na puszystą masę.
Następnie dodać wyciśnięty sok z cytryny i dokładnie wymieszać.
Ubić białka na sztywną masę z dodatkiem szczypty soli.
Do masy żółtkowej dodać mielone orzechy, bułkę tartą i lekko mieszać.
Na koniec dodać pianę z ubitych białek i bardzo delikatnie, ale dokładnie wymieszać.



Masę wylać do przygotowanej wcześniej tortownicy i wstawić do uprzednio rozgrzanego piekarnika (180 stopni).
Piec ok. 40-50 min (sprawdzić przed wyjęciem drewnianym patyczkiem lub wykałaczką czy biszkopt jest upieczony).
Po wyłączeniu pieca, zostawić jeszcze w nim biszkopt, wyjąć po ok.10 min i wystudzić w formie.



Przygotowanie masy kawowej:

Masło umieścić w misce i utrzeć mikserem na pulchną masę.
Dodawać kolejno przesiany cukier puder i po łyżeczce wystudzonej kawy.
Na koniec należy dodać alkohol.
* Masę można również przygotować z dodatkiem 2 żółtek.

Końcowy efekt :

Zimny spód przekroić poziomo na pół.
Można delikatnie napączować go sokiem z cytryny zmieszanym z rumem.
Następnie przełożyć tort połową masy,  natomiast drugą połową  posmarować boki i wierzch.
Ozdobić wg uznania.
Et Voila!

Szampańskiej zabawy oraz Szczęśliwego Nowego Roku życzy SWS!

27 grudnia 2009

PIERNIK NA PIWIE

Święta, Święta i po Świętach...


A na Święta warto przygotować piernik, bo ten spokojnie może leżakować sobie w chłodzie aż do Nowego Roku.
Na Świątecznych stołach panuje zazwyczaj przepych, więc 1 piernik mniej nie zrobi różnicy, a będzie jak znalazł po Sylwestrowej Nocy.
Piernik, a może raczej piwosz bo na piwie, a w zasadzie może by tak miodownik, jak go niektórzy nazywają, bo i dużo miodu się w nim doszukamy...
Może nazewnictwo zależy od regionu... postaram się przeprowadzić małą ankietę, jeżeli ktoś z Naszych Czytelników ma pomysł na odróżnienie tych 3 nazw, to serdecznie zapraszamy do podzielenia się z nami swoimi spostrzeżeniami.

A teraz lista składników do przygotowania ciasta:

-15 dag.margaryny lub masła
-30 dag. cukru pudru
-30 dag. miodu
-70 dag. mąki tortowej
-6 jajek
-1 szklanka ciemnego piwa PORTER
-1,5 torebki przyprawy do pierników
-1 łyżka sody oczyszczanej
-1 szklanka posiekanych bakalii (migdały, rodzynki, orzechy)
-50 dag. powideł śliwkowych i czekolada do polewy lub gotowa polewa

Jak przygotować ciasto:


Margarynę/masło należy utrzeć z cukrem pudrem i żółtkami (najlepiej mikserem).
Dodać 30 dag. rozpuszczonego, wystudzonego miodu (ja użyłam ciemnego, gryczanego);
Następnie dwie łyżki cukru kryształu upalić na karmel na patelni z dodatkiem 1 łyżki wody i rozprowadzić ze szklanką piwa, całość wystudzić;
Do utartej masy maślano-cukrowo-miodowej dodawać stopniowo mąkę, przyprawy do piernika i wystudzoną mieszankę piwa.
Na koniec dodać bakalie i pianę z białek.Piec ok 50-60 min w piekarniku rozgrzanym do 170-180 stopni.
Po upieczeniu, piernik można przełożyć powidłami albo oblać polewą czekoladową (można też zrobić i jedno i drugie, to wersja dla łasuchów, a można nie robić nic więcej prócz upieczenia ciasta : wersja minimalistyczna).
Smacznego,
SWS

24 grudnia 2009

portugalskie Święta pachną cynamonem!



Dziś Wigilia Bożego Narodzenia. Portugalskie rodziny zasiądą do stołu po zmroku ponieważ dzień 24.12 jest dla większości mieszkańców tego kraju dniem pracującym. Mimo tego odczuwa się już świąteczne nastroje. Ulice pełne spacerowiczów, a cukiernie sprzedają swoje świąteczne wypieki. Tłumy ludzi oczekują w kolejce pod najsłynniejszą cukiernią w tym kraju - zwaną Pastelaria Nacional. Bo to właśnie słodycze będą królować na stole portugalskim. Nie ma tu tradycji opłatka, ani nie je się karpia. Wieczerzę wigilijną tradycyjnie rozpoczyna się od podania bacalhau, który serwowany jest skromnie z gotowanymi warzywami i kapustą - zwaną kapustą portugalską. Wszystko to doprawia się oliwą z oliwek i czosnkiem. Jest to tradycyjne danie wigilijne. Po tym nie może zabraknąc na stole ciasta zwanego Bolo Rei (na zdjęciu wyżej - wystawa cukierni Café Gelo na Rossio, centrum Lizbony). Ciasto to porównać można w smaku do cwibaka ponieważ nadziane jest bogato owocami kandyzowanymi i bakaliami. Jest w kształcie korony, albo inaczej - okrągłego warkocza obłożonego kandyzowanymi owocami. To Ciasto Króla - Bolo Rei, stało się już tradycją Świąt Bożego Narodzenia. Niektóre cukiernie pieką wersję tego ciasta zwaną Bolo Rainha, czyli Ciastem Królowej, w którym owoce kandyzowane zastąpiono orzechami i bakaliami. Na stole nie może zabraknąć też wina porto, które pije się do licznych deserów. A tradycyjnych wypieków jest bardzo dużo. Portugalskie Święta to są więc słodkie Święta - pachnące cynamonem, owocami kandyzowanymi, bakaliami i pomarańczami! Ariadna z Sumy Wszystkich Smaków postara się zaprezentować wszystkie te smakołyki, którymi objadać będzie się zapewne przez cały Świąteczny i Karnawałowy czas! Wesołych Świąt, czyli po portugalsku:

FELIZ NATAL

22 grudnia 2009

BARSZCZ Z SUSZONYCH GRZYBÓW

Witam serdecznie,
Obiecałam komuś podarować na Święta ten przepis, więc nie czekam na Gwizdkę i przepis publikuję już dziś.Sama dostałam go od Pitera (o którym już wspominałam przy okazji przepisu na piernik) jakiś rok temu.



Barszcz degustowałam i okazał się pyszny i dość mało spotykany, a bardzo łatwo go przygotować.


Potrzebne składniki :

- dowolna ilość suszonych grzybów (np 1 szklanka)
- 1 łyżka masła
- 1 litry wody do wywaru
- 1 łyżka mąki tortowej
- 150 ml śmietanki 18%
- 1 łyżka octu


Przygotowanie :

Suszone grzyby przelać zimną wodą, a następnie umieścić w garnku, zalać ok 1 litra wody i odstawić na ok 30 min.;
Następnie dodać 1 łyżkę masła i gotować pod przykryciem ok. 1,5 godz. (grzyby powinny zmięknąć);

W ten sposób ugotowany wywar grzybowy uzupełniamy dowolną ilością wody (w zależności jak intensywny smak nam odpowiada) i zakwaszamy go 1 łyżką octu.

W 1/4 litra zimnej wody rozrabiamy mąkę (najlepiej rózgą, ma powstać aksamitny płyn), do tego dolewamy połowę odmierzonej śmietany i cały czas mieszając wlewamy do barszczu (zaprawę śmietanowo-mączną najlepiej wlewać przez sitko, tak aby nie powstały żadne grudki);
Barszcz doprowadzamy do wrzenia, cały czas mieszając i na koniec dolewamy resztę śmietanki.
Zupa powinna mieć kolor kawy z dużą ilością mleka :)
I gotowy barszcz grzybowy, mała odmiana zupy grzybowej.
A taki barszcz najlepiej smakuje z groszkiem ptysiowym.

Smacznego,
SWS

CIASTO NA PIEROGI


Idealne ciasto na pierogi czy uszka musi dobrze się lepić, a po ugotowaniu nie może być ani twarde, ani gumowate, a przede wszystkim nie może się rozlatywać w trakcie gotowania.

I oto prezentuję bardzo prosty przepis, który pozwoli osiągnąć niejednej kucharce zamierzony cel (nie mówiąc już o Dinozaurach)!










Składniki na idealne ciasto :

- 35 dkg. mąki tortowej
- 1 żółtko
- 1 łyżka oleju
- 125 ml ciepłej wody
 - szczypta soli

Mąkę wsypujemy do większej miski (takiej, która zagwarantuje nam swobodę ruchów), dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy ciasto.
Przygotowując pierogi, dzielimy ciasto na części i kolejno rozwałkowujemy porcję, pozostałe ciasto przykrywamy miską, aby nie podeschło (to znacznie utrudniłoby lepienie)!

Farsz według uznania : na Święta tradycyjnie grzyby i kapusta, na co dzień ruskie czy z mięsem, a gdy nas czasem najdzie ochota na słodkie... to z serem i cukrem, czy z owocami.

Kiedy mamy dobre ciasto, każdy farsz posmakuje znakomicie!

Zapraszam do wypróbowania naszego sprawdzonego już komisyjnie przepisu!

Smacznego,
SWS

17 grudnia 2009

z koguciego archiwum... czyli jak to się zaczęło...

Mam pomysł! Otworzymy blog poświęcony kuchni i gotowaniu! Sfilcowanego koguta upieczemy albo zrobimy z niego sałatkę, a może rzucimy go na ruszto i przyprawimy: sól, pieprz, curry, natrzemy czosnkiem, dodamy pikantne piri-piri, kila kropel cytryny i do piekarnika. Jak się ptaszysko już przyrumieni, to go obrócimy na "na brzuch" i znowu do Ciepełka niech się dalej dusi. Albo na rosół ptaka przeznaczymy, z makaronem babuni będzie smakowity! A może tak kogucie skrzydełka na pikantno przyrządzić? albo na słodko w brzoskwiniach podpiec? Kogucik dobry i w sałatce będzie - sałata lodowa, pomidorek, papryka, oliwa z oliwek i nasz ptak. Palce lizać! A może go lepiej w galarecie zakonserwować? Z marchewką, pietruszką, selerem zastygnie. Ile kogutów, tyle przepisów, więc niech się sumują-wszystkie-smaki świata!

post z dnia 7.11.2008 ze Sfilcowanego Koguta

sentymentalnie dziś pozdrawia Ariadna!

CWIBAK (KEKS)

Keks czy cwibak,  to chyba typowo świąteczne ciasto.
Jakieś 20 lat temu większość bakalii zwożono z zagranicznych wypadów i przechowywano do świąt, a ten właśnie placek już ponad 100 temu był symbolem dostatku, bo kto widział tyle owoców w 1 cieście!
A jak bogato, to tylko na Święta

Jak go przygotować


Składniki

-30 dkg mąki tortowej
-15 dkg masła lub margaryny
-5 jaj
-20 dkg cukru pudru
-½ opakowania proszku do pieczenia (tj. Ok 2.5 płaskich łyżeczek)
-1 cukier waniliowy lub wanilia
-30-40 dkg suchych owoców / bakalii np. orzechy, migdały, rodzynki, śliwki, skórka pomarańczowa, żurawina itp.



Masło utrzeć w wysokiej misce lub garnku (najlepiej mikserem), dodawać kolejno jaja (całe), cukier puder, mąkę zmieszaną z proszkiem, wanilię i ucierać na jednolitą masę.
Owoce przelać na sitku wrzątkiem, lekko osuszyć tak by woda z nich nie ociekała i poprószyć mąką : ten zabieg sprawi, że bakalie nie opadną na dno ciasta!
Bakalie wrzucić do utartego ciasta i dobrze wymieszać.


Przygotować podłużną blaszkę, wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować tłuszczem i wysypać bułką tartą.
Wylać ciasto do foremki (ciasto powinno dochodzić max. do wys. 2/3 foremki, nie więcej- uwaga ciasto urośnie!!)

Pieczemy na złoty kolor w piekarniku rozgrzanym do 180° ok 50-60 min.





I gotowe !

SWS

3 grudnia 2009

kapusta kiszona na szybko - wypróbowany przepis emigrantów

"Beczka czy baryłka, najlepiej dębowa od wina, powinna być wyparzona i wyszorowana w wilią roboty. W suchą tedy beczkę położyć na spód czystych liści z obranej kapusty, następnie sypać uszatkowaną przetakiem, za każdym posypaniem posolić garścią soli, pomieszać, sparzyć ukropem wody, która powinna się ciągle warem gotować, podczas układania kapusty. (...) Nie trzeba niczem innym, tylko rękoma upychać mocno, bo sama kapusta ustępuje pod sparzeniem gorącą wodą. (...) Gdy się zacznie podnosić, czyli fermentować, przetykać, aby gorycz wychodziła, długim drewnianym kijem. Po dziesięciu dniach, nie dłużej - można i po ośmiu, jeśli w miejscu gdzie stała, było ciepło, wynieść do piwnicy, gdzie już nie czuć goryczy, zrzuciwszy jedną warstwę z wierzchu, przykryć czystym płótnem, przyłożyć denkiem i kamieniem, a w tydzień już kapusta wyborna, bez żadnej goryczy będzie do użycia. Kapusta jest hygieniczna i zalecana przez doktorów" - oryginalny przepis z XIX w. na kapustę kwaszoną autorstwa L. Ćwierczakiewiczowej. Fragment pochodzi z książki pt. "SMAKI POLSKIE czyli jak się dawniej jadało", której autorem jest Andrzej Kozioł. Książkę tę oczywiście gorąco polecam wszystkim pasjonatom kuchni, bo to prawdziwa kulinarna podróż po smakach staropolskich, a więcej o niej tu.



A ja dziś podaję "nowoczesny" przepis na kapustę kiszoną wykonaną w trybie ekspresowym! To dla tych wszystkich, którzy kapusty kupić w sklepie nie mogą, a za nią tęsknią i zjedliby np. bigos albo kapuśniak... nie mają w domu beczki, długiego drewnianego kija, nie mają piwnicy... Jest na to sposób! Odkryłam go czytając różne fora internetowe na temat polskiej kuchni i ze wszystkich postów, opinii, porad, skleiłam coś w rodzaju przepisu na szybką kapustę kiszoną! Wypróbowałam i udało się! Kapusta wyszła boska, soczysta i smak ma bardzo podobny do tej kiszonej tygodniami w beczkach!

My będziemy kapustę kisić w słoikach, najlepiej dużych, litrowych, abo większych. Słoiki trzeba koniecznie wyparzyć wcześniej, zalewając je wrzątkiem.

Będziemy potrzebować na około 2 duże słoje kapusty:

- 2-3 duże główki kapusty białej (ale inne gatunki również nadają się do kiszenia)
- 1 marchewkę
- łyżeczkę soli
- kminek, pieprz, liść laurowy
- wodę po ugotowanych ziemniakach

Kapustę szatkujemy, marchwkę obieramy i ścieramy na tarce na grubych oczkach, dodajemy sól i przyprawy. Wszystko to mocno ugniatamy w misce i pozostawiamy na chwilę, by kapusta puściła sok. Następnie upychamy kapustę do słoików, a nadmiar soku odsączamy. Teraz wystarczy zalać kapustę wodą, w której gotowaliśmy ziemniaki (np. do obiadu). Trzeba pamiętać aby cała kapusta była przykryta wodą i nic nie wystawało podczas całej fermentacji. Słoiki nakrywamy wieczkami, ale nie zakręcamy! Kapusta będzie się kisić przek kilka dni i to na pewno usłyszymy (!) . Gotowa jest w niecały tydzień. Wystarczy ją po prostu spróbować. Proste i łatwe w przygotowaniu! Znakomita na bigos... przepis już w niedługo !

2 grudnia 2009

KONTAKT Z SUMĄ WSZYSTKICH SMAKÓW

Wszystkich zainteresowanych bardzo prosimy o kontakt z nami pod adresem:

suma.wszystkich.smakow@gmail.com

Czekamy na opinie, sugestie, przepisy!

25 listopada 2009

ŚLEDZIE ZE ŚLIWKAMI W OCCIE

A może by tak na Andrzejkowy wieczór zaserwować śledzika....



Jako przykładowy Dinozaur, przygotowałam na zimę coś w stylu polskim, w odróżnieniu od pomidorków Ariadny (które mam nadzieję jeszcze ususzyć, przydałby się choć 1 słoiczek), a mianowicie: śliwki w occie (polskie węgierki).
Przepis na śliwy postaram się przedstawić w jednym z kolejnych postów, a teraz skupię się na śledzikach.
Śledź - niezastąpiona zagrycha, dobry aperitif, a dodatkowo jego spożycie wpływa podobno zbawiennie na urodę Drogie Panie!
A śledź ze śliwką w occie, przykryty sosem śmietanowo-majonezowym z dodatkiem ostrej musztardy smakuje wyśmienicie!

No to do rybnego:

-1/2 kg matiasów solonych 
(lub moskalików w occie, jeśli nie mamy wystarczająco dużo czasu na marynowanie śledzi)
-cebula czerwona 1 duża lub 2 średnie
-1 mała, bardzo gęsta śmietana 18 %
-5 łyżek majonezu babuni lub dekoracyjnego (gęstego)
-1 łyżka ostrej lub słodkiej musztardy (wg. gustu)
-sól
-pieprz
-wegeta  
(najlepiej naturalna bez konserwantów)

jeżeli będziemy marynować śledzie:

-4 łyżki octu 10 % do marynaty
-1/2 l wody
-listek bobkowy
-kilka ziarenek pieprzu
-1 ziarenko ziela angielskiego
-1 cebula (zwykła)
-1łyżeczka cukru


Wodę wlać do garnka, dodać ocet, przyprawy i pokrojoną cebulę, zagotować i zostawić do wystygnięcia.
Śledzie w tym czasie odsolić tzn. zostawić w zimnej wodzie na ok. 30 min, a następnie odcedzić.
Kiedy zalewa będzie już chłodna, wrzucić do niej pokrojone na kawałki śledzie i zostawić w chłodnym miejscu na ok. 5-12 godz. (w zależności od tego, czy lubimy smak dobrze marynowanego śledzia).
Śledzie powinny marynować się w szklanym lub emaliowanym naczyniu w chłodnym miejscu (najlepiej zamarynować śledzie dzień wcześniej).



Śledzie wyjmujemy z marynaty i wyrzucamy cebulę z zalewy (nie będzie już potrzebna), dobrze odsączamy.
Czerwoną cebulę kroimy w piórka i przelewamy wrzątkiem, a następnie zalewamy octem ze śliwek na ok 15 min. (dzięki temu cebula zyska promienny kolor), następnie odciskamy bardzo dokładnie na sitku.

Przygotowujemy sos majonezowo-śmietanowy:

Do dużej miski wlewamy gęstą śmietanę, dodajemy majonez, musztardę, sól, pieprz, łyżeczkę cukru i całość lekko mieszamy.
Układamy warstwami : śledzie, śliwki bez pestek, posypujemy cebulą i zalewamy sosem, następnie kolejna warstwa.
Tak przygotowane śledzie najlepiej odstawić jeszcze na ok. 1/2 godz. do lodówki.
Jeśli chcemy zaoszczędzić na czasie, najlepiej kupić już marynowane moskaliki (foto) lub tzw. płaty bismarck, a wtedy wystarczy przygotować sos, cebulkę, śliwki i gotowe!

Rewelacyjny, wyrazisty smak!
Smacznego,
SWS


19 listopada 2009

U DINOZAURA



Witam serdecznie !
Dzisiaj rozwinę temat Dinozaura w kuchni.
Określenie bardzo mi się spodobało, a weszło do mojego słownictwa od pewnego dnia, kiedy to ktoś nazwał mnie Kobietą Dinozaurem :)
A miało to miejsce w autokarze wypełnionym pracownikami pewnego, krakowskiego biura.
Miałam wtedy około 15 lat i razem z ojcem wybrałam się na narty (wycieczka organizowana przez zakład pracy).
Jak to na narty wypada, zabraliśmy ze sobą wałówkę i piersiówkę.
Piersiówka bardzo się przydała, bo ojciec spotkał w autokarze kumpla z dawnych lat.
Kiedy nastał czas na przekąskę, wyjęłam z plecaka domową, własnoręcznie przygotowaną szarlotkę i poczęstowałam kilku autokarowych sąsiadów, w tym wcześniej wspomnianego kolegę. Ten ze smakiem zaczął konsumować ciasto i mimochodem rzucił pytanie : "A to domowe?". Ojciec z uśmiechem na ustach odpowiada : "Tak, oczywiście. To właśnie córka upiekła."
Kolega zrobił wielkie oczy, łyknął sobie wiśniówki i wykrzyczał na cały autokar:
"To jakaś Kobieta Dinozaur jest! Domowa szarlotka!".
Ja lekko zarumieniona, nie wiedziałam sama, czy uznać ten okrzyk za komplement czy wręcz przeciwnie...
Dinozaur..., pomyślałam...? Wstyd! Nie chcę być uznawana za jakiegoś prehistorycznego, niemodnego stwora!
Już nigdy więcej nie pochwalę się ciastem własnej roboty!
Dzisiaj, z perspektywy czasu, prawie 13 lat od tego incydentu, myślę, że był to po prostu oryginalny komplement.
I właśnie stąd wzięła się u nas zakładka pt. Dinozaur w kuchni
A oto, na zdjęciu, spiżarka wspomnianej Kobiety Dinozaur!
Pozdrawiam,
SWS

17 listopada 2009

INFORMACJA

Witam Serdecznie!

Wyklad na temat Ameryki Poludniowej okazal sie bardzo ciekawy, a towarzyszaca mu degustacja i pokaz tanga argentynskiego pobudzily liczne zmysly.
Warto bylo zawitac do Klubu Pod Jaszczurami!

Dzisiaj prezentowana bedzie Azja i wiele watkow z nia zwiazanych. Nie zabraknie podobno degustacji; natomiast w srode 18/11/09 bedzie krolowala Afryka, jej kultura, polityka i kuchnia.

Mysle, ze warto zawitac Pod Jaszczury!


SWS

16 listopada 2009

suszone pomidory - pomodori secchi

Ktoś kiedyś powiedział, że suszone pomidory to "lato zamknięte w słoiku". Nie pomylił się... nic tak nie oddaje smaku lata, jak pomodori secchi! Pomidory oczywiście można kupić w sklepie, a ja spróbowałam zrobić je sama... i okazało się, że to nic skomplikowanego. Oryginalne przepisy włoskie polecają suszenie pomidorów na słońcu. Niestety myślę, że to jest niewykonalne (przynajmniej w tym momencie) i proponuję suszenie w piekarniku. Zajmie to nam od 2 godzin do okołu 6 - w zależności od naszego pieca. Podobno najszybciej suszy sie w piecach z termoobiegiem. Nie mam takiego, więc u mnie proces suszenia trwał ok 4 godzin... Jednak obiecałam sobię, że w lecie będę suszyć na słońcu! Relacja już za rok :)

Czego będziemy potrzebować :

- słoiki z wieczkami przelane wrzącą wodą (na 2 kg pomidorów ok 3 lub 4 małe słoiczki - np. takie po dżemach)

- 2 kilogramy pomidorów (najlepsze są podłużne, ale mogą być też inne)

- 1-1,5 litra oleju roślinnego lub oliwy z oliwek

- zioła suszone (bazylia, oregano, zioła prowansalskie i inne w dowolnej ilości)

- 4 ząbki czosnku

- papryczkę chili lub piri-piri (opcjonalnie), jedną na każdy słoik

- bazylię świeżą

- sól

- 1 łyżkę octu

JAK SUSZYĆ POMIDORY?

Z pomidorów usuwamy gniaza, przekrajamy wzdłóż i z każdej połówki wyciągamy pestki i miąsz (do miseczki - NIE WYRZUCAMY!). Następnie te "łódeczki" solimy i wykładamy na blachę i do piekarnika a następnie lekko uchylamy drzwiczki. Pomidory mają się suszyć a nie piec, dlatego musimy regulować temperaturę "na oko". Ten, kto ma termoobieg, ma szczęście bo pomidory będą suche już po ok.1,5 godzinie. Pozostałym pozostaje czekać jakieś 4-6 godzin, a czasem i więcej. Pomidory mają być suche, ale nie przesuszone!



JAK PRZYGOTOWAĆ?

Suche pomidory wkładamy do miseczki i zalewamy łyżeczką octu i posypujemy ziołami. Układamy ciasno w słoikach, ale nie do pełna. Pomiędzy pomidory wkładamy papryczkę i czosnek (można pokroić w plasterki lub wrzucić cały ząbek). Następnie, w garnku, podgrzewamy oliwę z oliwek lub olej. Ściągamy go z ognia, kiedy będzie już bardzo gorący, ale nie wrzący. Zalewamy nim słoiki. Tu należy odczekać chwilkę zanim zakręcimy, aż pomidowy nasiąkną i oliwa dotrze do wszystkich miejsc. Zwykle trzeba jeszcze dolać oliwy, bo ma ona przykryć wszystkie pomidory. Słoiki zakręcamy mocno i stawiamy na chwilę do góry dnem, aby się wekowały. Pomidorki gotowe są do zjedzenia już na następny dzień... ale mogą stać jeszcze kilka ładnych miesięcy w spiżarce, co się rzadko zdarza, bo są za pyszne!

JAK PODAWAĆ?

jako dodatek do kanapek, do sosów, jako przekąskę... Inwencja twórcza się liczy! Ważne: raz otwarty słoiczek przechowujemy w lodówce!

CO Z ZROBIĆ Z MIĄŻSZEM Z POMIDORÓW?

Tyle sposobów co pomysłów. Sugestie: przetrzeć na zupę pomidorową, zmiksować na świeży sok, albo zmiksować, doprawić solą pieprzem i tabasco, zmieszać z wódką i mamy świetną krwawą mary.... i to nie jedną...

15 listopada 2009

INFORMACJA

Witam serdecznie!

Niedawno doszła do mnie informacja, że jutro czyli 16/11/09 o godz. 18 w Klubie Pod Jaszczurami (w Krakowie : info dla czytelników z innych miast czy państw)będzie miała miejsce przedświąteczna prezentacja kuchni afrykańskiej i peruwiańskiej.
Z informacji od zaprzyjaźnionych Peruwiańczyków wiem, że będzie można spróbować, między innymi, ziemniaczanej rolady causa limena, o której wspominała kiedyś Ariadna.
Wstęp podobno będzie bezpłatny.
Myślę, że warto się tam udać i ja z pewnością tam zawitam.


Dobranoc,

SWS

SOPA ALENTEJANA cd.

Sopa alentejana zamiast niedzielnego rosołu...?

Czemu nie!
Ja właśnie eksperymentowałam i po zapoznaniu się z przepisem Ariadny (i oczywiście obowiązkowej konsultacji z Nią) spróbowałam przygotować zupę rodem z Alentejo na bazie lekkiego, indyczo-warzywnego rosołku. Efektem był niepowtarzalny aromat i 100% rozgrzanie, bardzo przyjemne w zimne, jesienne wieczory.
Dodatkową atrakcją smakową było dodanie łyżki czerwonego wina już na sam talerz wypełniony portugalską zupą(pomysł łączenia bulionu z winem przywiozłam natomiast z Francji, ale wydaje mi się bardzo trafiony, ale o ocenę poproszę Ariadnę).
A teraz przedstawię spolszczoną wersję portugalskiej sopy.

Bulion

- 1 duże skrzydło indyka
- 4 marchewki
- 1 pietruszka
- 1/2 selera
- kawałek pora
- 1/8 kapusty włoskiej
- 1 mała cebula (może być przekrojona i podpieczona na płytce czy na gazie - taki zabieg sprawi,że nasz rosół będzie miał bardziej intensywną barwę
- 1 ząbek czosnku

Dodatkowo :

- jajka (1-2 na osobę)
- 1/2 pęczka pietruszki lub kolendry
- 2-3 ząbków czosnku
- 2- 3 łyżek oliwy z oliwek
- kilka kropel octu winnego

Wymyte skrzydło zalewamy zimną wodą (ok 1 - 1,5 litra wody wg intensywności jaką chcemy uzyskać) i stawiamy na gazie (pod przykryciem), kiedy woda jest już gorąca dodajemy obraną włoszczyznę, kilka ziarenek pieprzu, listek laurowy i ziarenko ziela angielskiego oraz ząbek nieobranego czosnku.
Rosół gotujemy na małym ogniu pod przykryciem aż do miękkości jarzyn i mięsa.
Bulion możemy przygotować dzień wcześniej, a następnego dnia nie będziemy mieć już wiele roboty (ja tak właśnie zrobiłam).
Bulion należy przecedzić i część lub cały przelać do mniejszego garnka.
W między czasie należy posiekać pietruszkę zieloną/kolendrę z 2 ząbkami czosnku i wymieszać to z oliwą z oliwek. Możemy to zrobić w moździerzu jak na filmiku w przepisie Ariadny.
Przed zagrzaniem wywaru proponuję też przygotować grzanki z chleba lub bułki.
Następną i praktycznie ostatnią czynnością jest przygotowanie jaj w koszulkach
(standardowo na 1 talerz zupy/1 osobę przypada 1 jajko w koszulce, dla mężczyzn i miłośników jajek proponuję przewidzieć 2 sztuki), rosół postawić na gaz, dodać do niego kilka kropel octu winnego i doprowadzić do wrzenia, na wrzący rosół wbić jajka (jak to Ariadna prezentuje na filmiku) i gotować jak na miękko ok 3-3,5 min.
Gdy jajka są gotowe, wyjmujemy je na talerze posługując się najlepiej łyżką cedzakową, dodajemy mieszankę ziół z czosnkiem (ok 1 łyżki na porcję)i zalewamy rosołem.
Ja grzankę nakładałam na sam koniec, aby była dłużej chrupka, ale można ją umieścić również na dnie talerza.
Wspaniała odskocznia od niedzielnego rosołku z makaronem, bardzo zdrowa i świetnie rozgrzewająca, idealna do serwowania pacjentom z objawami grypy i przeziębienia (dodam, że nie ma żadnej konieczności konsultacji z lekarzem lub farmaceutą, naturalny lek nie zagraża zdrowiu, spożywajmy go bez obaw!!!!).
Tak jak wspomniałam wcześniej, na sam koniec możemy zaryzykować, łamiąc już wszelkie, polskie zasady podawania bulionu i dodać 1 łyżkę dobrego, czerwonego wina wytrawnego.
Zachęcam do eksperymentowania,

Smacznego życzy :
SWS

11 listopada 2009

1 URODZINY

Witamy serdecznie!

Z przyjemnoscia informujemy, ze dzis Suma Wszystkich Smakow kończy Rok.
Uroczysta kolacja z tej okazji miała miejsce już kilka tygodni temu, kiedy to miałam okazję spotkać się z Ariadną i przygotować specjalne, Urodzinowe Menu.
Relacje i dokumentacje z tego waznego spotkania przedstawimy w kolejnych postach.
Nie obedzie sie oczywiscie bez prezentacji dan, ktore uswietnily Nasze Spotkanie.

Dzisiaj natomiast, z okazji Naszej Rocznicy, zachecamy Was nasi Drodzy Czytelnicy do podzielenia sie z nami Waszymi przepisami.
Serdecznie namawiamy do nadsylania przepisow oraz fotografii na adres :
suma.wszystkich.smakow@gmail.com
Z checia opublikujemy je na naszym blogu.

Czekamy na maile i pozdrawiamy Wiernych Czytelnikow oraz Tych, ktorzy trafili do Nas przez przypadek,

SWS

28 października 2009

esparregado - czyli krem szpinakowy



- Grasz w zielone?
- Gram!
- Masz zielone?
- Mam!

Bardzo popularny w Portugalii! Podaje się go jako dadatek do dań mięsnych - kurczaka, steków, pieczeni... Nadaje potrawom nietypowego smaku, jest niczym sos do ziemniaków i mięsa. Polecam, bo szpinak jest zdrowy i modny! Esparregado można zrobić ze szpinaku swieżego, albo mrożonego. W przypadku świeżego, wystarczy najpierw szpinak ugotować, następnie odcedzić, a później zmiksować. Jeśli nie uda się kupić świeżego, możemy zadowolić się mrożonką. A najlepiej wybrać taką, która jest już odpowiednio posiekana.

Składniki:

- zmiksowany szpinak
- 4 ząbki czosnku
- 1/3 szklanki mleka
- łyżka mąki
- sól, pieprz, gałaka muszkatołowa
- ocet winny

Aby przygotować esparregado wystrczy rozgrzać małą ilość oliwy z oliwek na patelni, dodać posiekany czosnek i szpinak, później, alby zagęścić, dodajemy mąkę wymieszaną wcześniej z małą ilością mleka i doprawiamy. Ciągle mieszamy. Do smaku dodajemy ocet winny. Opcja z octem tylko dla lubiących lekko kwaśne smaki! Moim zdaniem esparregado pasuje znakomicie do kurczaka w piri-piri i przypieczonych ziemniaczków ale też innych mięsnych potwaw. Smacznego!

PIZZA WŁOSKA



Witam!

Dzisiaj smakiem wrócę w wakacyjne strony, czyli nad Lago Di Garda.
Cudowne klimaty, zarówno kulinarne jak i przyrodnicze!
Piękna woda, z której wyrastają skaliste góry, orzeźwiający wiatr i cieplutkie słońce, a w tych okolicznościach przyrody włoska kuchnia smakuje najlepiej.
I tak po pobycie we Włoszech i degustacji prawdziwej, włoskiej pizzy, postanowiłam powtórzyć to w domu, w zupełnie innych warunkach klimatycznych, no ale może jakaś muzyczka w tle, pokaz slajdów i zapach ziół z doniczki choć na chwilę pozwoli oderwać się od jesiennej rzeczywistości Krakowa.

Wypróbowałam już wiele przepisów na pizzowe ciasto, przeczytałam wiele różnego rodzaju rad, które czasami były zupełnie sprzeczne i koniec końców, metodą prób i błędów, doszłam do bardzo prostego przepisu, który wydaje mi się być bardzo sprytnym plagiatem smaku z włoskiej trattorii.

A teraz przepis na ciasto :

- 1/2 kg mąki tortowej (lub mąki na pizze, bo taką już można dostać)
- 1 opakowanie suchych drożdży lub 2,5 dkg świeżych
- szczypta soli
- łyżeczka cukru
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- ok 1 szklanka letniej wody

Mąkę wsypujemy do dużej miski i posypujemy dość dużą szczyptą soli.
Szklankę wody (pamiętajmy żeby była lekko ciepła) wlewamy do większej miseczki, dodajemy drożdże i łyżeczkę cukru, delikatnie mieszamy i odstawiamy na ok. 5-10 min.
Do miski z mąką wlewamy 3/4 rozczynu, 2 łyżki oliwy i zagniatamy ciasto.
Podczas wyrabiania kontrolujemy gęstość ciasta, jeżeli wydaje nam się zbyt rzadkie, to nie dolewamy resztki rozczynu drożdżowego, natomiast jeśli jest gęste i twarde należy dodać pozostałą mieszankę, a może nawet uzupełnić dodatkową wodą (wszystko zależy od mąki na jaką akurat trafiliśmy).
Ciasto dokładnie wyrabiamy na dość miękką masę, ale pamiętajmy, że nie powinno się kleić do rąk. Ciasto powinno dość plastyczne.
Tak wyrobione ciasto pozostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia na ok. 20 min.




W tym czasie możemy przygotować sos pomidorowy, a do tego będziemy potrzebować :

- 2 puszki krojonych pomidorów
- 2 łyżeczki przecieru pomidorowego
- 3 łyżki oliwy z oliwek
- 1/2 łyżeczki cukru do smaku
- szczypta soli
- pieprz
- 2 ząbki tartego czosnku
- zioła : bazylia, oregano (świeże lub suszone)


Pomidory wrzucamy do miski, dodajemy przecier, oliwę, zioła czosnek i inne przyprawy.
Sos powinien mieć gęstość śmietany.
Zamiast pomidorów z puszki, możemy użyć sosów z kartonu (najlepiej takich z kawałkami pomidorów), a Dinozaury mają z pewnością coś takiego w swojej spiżarce).

Sos gotowy!

Teraz tylko ścieramy lub kroimy mozarelle lub inny ser nadający się do rozpieku i margerita zaraz będzie gotowa.

Przed formowaniem placków proszę włączyć piekarnik.

Wyrośnięte ciasto dzielimy na 2 lub 3 części (ja dzielę zazwyczaj na 2 i przygotowuję 2 duże placki - jak na zdjęciu) i tworzymy zgrabny placek;
robimy to ręcznie (jak na filmach) albo pomagamy sobie wałkiem (przy wałkowaniu podsypujemy ciasto mąką).
Jeżeli zależy nam na efekcie włoskiej pizzy to staramy się, aby nasze ciasto było cieniutkie (nie grubsze niż 5 mm);
Brzegi ciasta pruszymy lekko mąką i kładziemy placek na blachę pokrytą papierem pergaminowym.
Na drożdżowy placek wylewamy sos pomidorowy (ma go być dużo!!!! wrażenie pływającego sera na pomidorach : taki efekt towarzyszył pizzy z tradycyjnej, włoskiej tra-torii), na sos wykładamy plastry mozarelli i dodatkowo posypujemy ziołami.

I teraz już pizza ląduje w dobrze nagrzanym piecu, na początek proponuję termoobieg, a następnie podpiekanie od dołu.
Jeżeli chcemy aby spód ciasta był chrupiący proponuję zsunąć pizze w końcowym etapie pieczenia na żeberka piekarnika (pizza zostaje na papierze), wtedy ciasto szybciej się przypiecze od dołu.
Każdy piekarnik jest inny i należy wypróbować samemu, ile czasu pizza powinna się piec, pierwsza siedzi w piecu dłużej(ok 20 min.), druga (włożona już do dobrze nagrzanego pieca) ok. 15 min.

Moim skromnym zdaniemzdaniem sekretem efektu włoskiej pizzy w polskich realiach jest cieniutkie ciasto, duża ilość sosu pomidorowego i podpiekanie placka od dołu i pamiętajmy o pływającym serze!

Proszę próbować swoich sił we włoskich smakach !

Suma Wszystkich Smaków życzy smacznego!

27 października 2009

TARTA GRUSZKOWA...

... z delikatną masą migdałową, przygotowana na idealnie kruchym cieście.

Witam serdecznie !
Ja cały czas próbuję spożytkować mój zapas wspaniałych gruszek.
Tym razem zaproponuję coś bardziej klasycznego, a mianowicie tartę na kruchym spodzie.
Podobno to, czym różni się tarta od ciasta wszyscy ceniący się kucharze powinni wiedzieć, ja powiem krótko i tak na chłopski rozum : tarta jest po prostu płaskim plackiem (bez dodatku drożdży czy piany z białek, dlatego też nie rośnie), najczęściej wyłożonym owocami lub masą, jak to niektórzy określają : tarta, to takie niewyrośnięte ciasto czy też inne określenie na tartę (mniej apetyczne) : ciapowate ciasto pod owocami, itd, itp.
Znalazłam też bardzo skrupulatne wytłumaczenie w języku francuskim na jednym z forów: La différence entre une tarte et un gateau ? : La tarte est une pâte qui ne gonfle pas, qui ne monte pas - donc, pas de blanc en neige, pas de levure, la pâte reste applatie, et on met dessus les ingrédients, salés ou sucrés. Le gâteau, les ingrédients peuvent être mélangés à la pâte et l'on rajoute des oeufs, des blancs d'oeufs battus en neige, de la levure etc..
Tak więc nasza tarta będzie płaskim, ale za to bardzo smakowitym ciastem!
Spód przygotujemy już według znanego, sprawdzonego przepisu na kruche ciasto (patrz szarlotka krucha).

Przypomnę potrzebne składniki 
(mniejsza porcja, idealna na okrągłą formę do tart)

- 35 dkg mąki krupczatki
- 12 dkg masła lub margaryny
- 8 dkg cukru pudru
- 1/2 opakowania cukru waniliowego (lub 1 mały)
- skórka z 1/2 cytryny
- 3-4 przelanych wrzątkiem żółtek
Masa migdałowa:

- 100 g masła
- 2-3 jajek (w zależności od wielkości)
- 60 g cukru pudru + 1/2 paczki cukru waniliowego
- 100 g zmielonych migdałów (lub orzechów)
- 1/4 szklanki śmietanki słodkiej 18 procentowej

Jak przygotować kruche ciasto?


Do miski wsypujemy mąkę, dodajemy masło, posługując się nożem siekamy tłuszcz z mąką.
Żółtka wybijamy na sitko i przelewamy wrzątkiem, dodajemy je do mąki zmieszanej z tłuszczem, dodajemy cukier puder i cukier waniliowy oraz skórkę z cytryny (możemy również wcisnąć kilka kropel soku z cytryny).
Ciasto zagniatamy na gładką masę (jeżeli klei się zbytnio do rąk dosypujemy mąki).
Formujemy kulkę, wkładamy do pojemnika plastikowego lub woreczka i umieszczamy w lodówce (20 min) lub zamrażarce (10 min).
Kiedy ciasto jest w lodówce, obieramy gruszki (ok 6 szt) i kroimy na połówki, usuwamy gniazdo nasienne, kropimy cytryną.

Następnie przygotowujemy masę migdałową:

Masło zmiksować z żółtkami i cukrem. Następnie dodać mielone migdały,kilka kropel soku z cytryny, wymieszać.
Ubić pianę z 2 białek (z dodatkiem szczypty soli)i delikatnie połączyć z masą migdałową.
Na koniec dolać śmietankę i delikatnie połączyć wszystkie składniki.

Ciasto wyjąć z lodówki i wygnieść na foremkę wyłożoną papierem do pieczenia, wykładając lekko brzegi (mają być troszkę wyższe), przy pomocy widelca/patyczka dziurawimy ciasto.
Do nagrzanego piekarnika wstawiamy kruche ciasto i podpiekamy na złoty kolor przez ok. 10 min.
Wyjmujemy i przestudzamy spód tarty, następnie wylewamy 1/3 kremu, na to wykładamy połówki gruszek, a na owoce wylewamy resztę masy.
Tartę umieszczamy ponownie w piekarniku na ok.20 min, ostatnie 5 min. podpiekamy od góry (dodatkowo na koniec gruszki możemy posypać cukrem pudrem lub zwykłym kryształem, który ładnie się zrumieni).
I gotowa tarta z gruszkami pokryta masą migdałową.

Smacznego,
SWS

sopa alentejana


Na specjalne życzenie MZ mam zaszczyt przedstawić wszystkim zupę z regionu Alentejo. Zupka ta zwana jest popularnie jako sopa alentejana ale często można spotkać się z innymi nazwami,takimi jak: açorda alentejana lub açorda d´alho. Po polsku nazwalibyśmy ją zupą czosnkową z chlebem i jajkiem.

Zupa jest dość prosta w przygotowaniu i będziemy potrzebować:

dla 6 osób:

8 ząbków czosnku
1 pęczek świeżej kolendry (ewentualnie może być natka pietruszki)
sól
6 jaj (po jednym dla każdego)
1,5 litra wody
łyżka octu winnego
1 dl oliwy z oliwek
kilka kromek chleba

Ugniatamy czosnek z kolendrą i solą i oliwą z oliwy. W garnku gotujemy wodę z octem i gdy woda zacznie wrzeć musimy ugotować jaja bez skorupki czyli escalfar os ovos (po polsku jaja w koszulkach, a po angielsku poaching). Tak właśnie ugotowane jaja to sekret tej zupy! Najpierw rozbijamy jajka do miseczki, a później wrzucamy do wrzącej wody z dodatkiem octu winnego. Będziemy gotować je przez 3 minuty: Pierwszą minutę na mocnym ogniu, a dwie ostatnie na słabszym. A poźniej jajko wkłada się na chwilę do lodu. Celem jest uzyskanie zsiadłego białka i wodnistego żółtka. Dla tych którzy nie za bardzo wiedzą, jak to zrobić mogą podpatrzeć jak pan João Rodrigues przygotowuje ovos escalfados:



To chyba najtrudniejszy punkt programu... Póżniej już tylko przygotowujemy 6 głębokich talerzy i układamy w każdym kromki chleba. Wyławiamy jajka z wody, wkładamy na chwilę do lodu, a pózniej układamy na talerzu. Pamiętajmy... jajek nie nakrajamy, tak jak pan João... On nam jedynie chciał pokazać efekt płynnego żółtka, który ma zaskoczyć jedzącego zupę! Ugnieciony czosnek z kolendrą oliwą i solą zalewamy pozostałą wodą po gotowaniu jaj (gorącą), mieszamy i rozlewamy do talerzy. Smacznego!

W regionie Alentejo, zupa ta często jest podawana z gotowanym bacalhau i wtedy wykorzystuje się wodę po bacalhau. Na telerzu moga pojawić się nawet winogrona, jako dodatek do zupy. Zobaczmy taki właśnie przepis na zupę z alentejo z bacalhau i winogronami*:

*coca-cola to tylko sponsor :) Nie dodajemy jej do zupy pod żadnym pozorem

26 października 2009

Gruszki z musem migdałowo-orzechowym


Witam serdecznie,

Sezon na gruszki powoli się kończy więc dzisiaj zaproponuję bardzo prosty, a przy tym wykwintny i elegancki deser, którego nie powstydziliby się szefowie kuchni!
Wyobraźmy sobie soczystą, półtwardą gruszkę o charakterystycznym kształcie i niepowtarzalnym aromacie, podaną na ciepło z musem migdałowo-orzechowym, oblaną czarną, 70 procentową gorzką czekoladą, rozpuszczoną z 80 procentowym rumem, którego zapach ogarnia całą kuchnię...
A do tej ciepłej, zrumienionej gruszki, zimne, aksamitne lody...Oto prawdziwa Suma Smaków!
Zatem do dzieła!

Potrzebne składniki :

- 4 gruszki lekko miękkie (gatunek z małą ilością kamienia np.Konferencja : ta odmiana w chłodniach przeczymywana jest nawet do grudnia, w Portugali pewnie przez cały rok gruszki są dostępne)
- 1 lub 1 i 1/3 szklanki mieszanki zmielonych migdałów i orzechów (orzechy włoskie i laskowe)
- 2 jajka (oddzielamy żółtka od białek)
- szczypta soli do ubicia białek
- 2-3 łyżek cukru pudru (wg. smaku)
- 1/2 opakowania migdałowego cukru waniliowego (ok 2 płaskich łyżeczek)

Do polewy czekoladowej
(szybka wersja zakłada wiórki czekoladowe i skropienie deseru rumem)

- kilka łyżek wody na dno patelni
- 2 łyżki cukru kryształu lub ciemnego cukru trzcinowego
- 3-4 duże kostki czekolady gorzkiej lub 6-8 małych
- 1 łyżka rumu (albo i więcej, jeśli sos czekoladowy okaże się zbyt gęsty)

Przygotowanie:


Gruszki obieramy ze skórki, kroimy na połówki i wycinamy gniazdo nasienne;
Kropimy je lekko cytryną, wtedy owoce nie ciemnieją!
Jeżeli udało nam się kupić orzechy czy migdały mielone, to odpada nam 1 etap pracy :)
Jeżeli natomiast robimy to sami, bardzo pomocny jest blender : funkcja rozdrabniacz turbo, idealnie uciera orzechy na puszystą mączkę lub tradycyjny młynek do orzechów (ręczny).
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni i w miedzy czasie przygotowujemy mus.
Mączkę orzechowo-migdałową przesypujemy do wyższego naczynia, wbijamy 2 żółtka, dodajemy cukier puder i cukier migdałowy.
Białka ubijamy na sztywną pianę z dodatkiem szczypty soli i przekładamy do orzechów.
Delikatnie mieszamy całość, aż do uzyskania jednolitej masy, na koniec możemy dodać kilka kropel cytryny, która ożywi smak.
Płaską foremkę wykładamy papierem do pieczenia, wykładamy na nią połówki gruszek (jedna obok drugiej) i na każdą gruszkę nakładamy masę orzechowo-migdałową (na gruszce tworzy się kopczyk, masa może lekko spływać, ale to nie stanowi problemu kiedy gruszki ułożone są bliziutko).
Zaraz po wyłożeniu musu, wkładamy blachę do piekarnika na ok 20 min.
Ostatnie 3-5 min funkcja grill od góry, w tym czasie gruszki ładnie się zarumienią (możemy również posypać je w tej ostatniej fazie cukrem kryształem lub ciemnym trzcinowym : utworzy się dodatkowy karmel podczas 5 minutowego grillowania.

Sos czekoladowy :

Kiedy gruszki są w piekarniku, przygotowujemy sos czekoladowy (chyba, że już mamy dość pichcenia i użyjemy gotowego produktu lub posypiemy ciepłe gruszki tartą czekoladą).

Jeśli wybierzemy wersję dla ambitnych, proponuję wybrać patelnię, wlać na nią 3-4 łyżek zimnej wody, postawić na gaz, dodać 2 łyżki cukru kryształu lub ciemnego trzcinowego i rozpuścić w wodzie, następnie dorzucamy gorzką czekoladę i powoli mieszając łączymy składniki znajdujące się na patelni, kiedy czekolada przejdzie do stanu płynnego, dolewamy rum i znowu delikatnie mieszamy.
Sos czekoladowo-rumowy gotowy, tego aromatu i smaku nie da się zastąpić gotowym produktem z półki supermarketu.

Gorące gruszki wykładamy na talerzyki, oblewamy je sosem, a obok nakładamy lody : może bakalie, wanilia, albo czekolada...a może sorbet pomarańczowy (podany w zwijających się listkach), tego wyboru dokonajcie sami Drodzy Czytelnicy!

Smacznego!

SWS

24 października 2009

Suma Wszystkich Smaków jest już na facebooku!

Zapraszamy wszystkich fanów naszych szalonych Smaków! Wystarczy się przyłączyć i śledzić, co dobrego sobie właśnie pichcimy! Zapraszamy na wspólne wirualne gotowanie i degustację! Co Wy na to?

Suma Wszystkich Smaków

21 października 2009

Sos Beszamelowy

...czyli kilka słów po francusku.

Witam!!
Dziś o słynnym beszamelu !
Rzekomo, wynalazł go francuski urzędnik, finansista na dworze Ludwika XIV, Louis de Béchameil (1630 - 1703), markiz de Nointel i tak od Jego nazwiska cieszymy się smakiem sauce béchamel (fr. czyt. beszamel).



A oto oryginalny przepis w oryginalnym języku :
Dans une casserole, mettez trois ou quatre pains de beurre, avec un peu de persil, ciboule, échalotes hachées, du sel, du poivre concassé, un peu de muscade, de la farine pour lier la sauce, mouillez de bonne crème. Tournez sur le feu pour lui faire prendre consistance.

Fragment pochodzi z książki Gastronomie Française de Raymond Dumay _ Stock 1969.

Tak zwany beszamel jest często używany w mojej kuchni, a w szczególności do różnego rodzaju zapiekanek czy pieczonek.
Zamieszczam więc przepis na niego aż w 2 wersjach !

Składniki :

- 1.5 lyżki mąki tortowej
- 2.5 lyżki masła
- 1.5 płaskiej lyżeczki gałki muszkatołowej
- 3/4 szklanki mleka (to jest wersja troszkę rzadsza)
- ew.woda do rozrzedzenia sosu

Przygotowanie:

Na wyższą patelnię lub do garnka wsypać mąkę, podgrzewać przez 3 minuty, dodać masło i energicznie wymieszać;
kiedy masło polączy sie z mąką, odstawić z ognia i dolewać mleko calosć mieszajac najlepiej rózgą;
rozprowadzić na gładką masę, zagrzać do zgęstnienia, jeżeli sos okaże się zbyt gęsty, dolewać wody dalej mieszajac na małym ogniu aż do zagotowania;
doprawić do smaku gałką, solą i pieprzem, ewentualnie posiekanym czosnkiem i kurkumą dla nadania bardziej intensywnego koloru (tak jak na zdjęciu : żółciutki kolor);


Jeżeli beszamel stosujemy do zapiekanki, do której planujemy dodać ser, możemy dosypać go bezpośrednio do sosu, ja często dodaję pokruszoną gorgonzolę.

Wersja bezglutenowa z mąki kukurydzianej

- 2 łyżki masła lub margaryny
- 1.5 łyżki mąki kukurydzianej
- 3/4-1 szklanka zimnej wody lub mleka (jezeli ktos jest uczulony na mleko krowie)
- sól
- pieprz
- gałka muszkatołowa
- czosnek

Przygotowanie:

Mąkę podgrzewamy na suchej patelni podobnie jak w przepisie nr 1, dodajemy tłuszcz. Gdy się roztopi i utworzy z mąką jednolitą masę, odstawiamy z ognia i powoli wlewamy wodę, ciągle mieszając. I jak powyżej, sos należy doprawić i zagotować.

Voilà !!!

SWS

20 października 2009

Krem z dyni po portugalsku



Witam serdecznie !

I znowu dynia!!! Lubię to warzywko.
Ostatnio przytaskałam do domu 4-kilogramową dynię no i oczywiście pomyślałam o zeszłorocznym kremie z tego pięknego warzywa.
Z uwagi na wizytę Ariadny i powiew ciepłego, lizbońskiego powietrza, postanowiłam lekko urozmaicić przepis.
A skoro Ariadna przywiozła ze sobą nie tylko wspomnienie lata, ale i zapas piri piri w różnej postaci(świeżutkie, tarte suszone i płynne), postanowiłam połączyć smaki dość ostrej papryczki i łagodnej, słodkawej dyni.
Piri Piri,jak się doczytałam, pochodzi z Ameryki Południowej, następnie trafiła na Kontynent Europejski, głownie na Półwysep Iberyjski, a jeszcze później zastosowano ją na afrykańskich terenach kolonii portugalskich. Podobno do Europy wróciła właśnie z Afryki z nazwą peri-peri, peli-peli, a ostatecznie w języku portugalskim Piri Piri (z afr.języka suahili).
Ps.
Proszę Ariadno o konsultację tej krótkiej historii czerwonej papryczki typu chili i ewentualną modyfikację danych historyczno-kulturowych.

Wracając do przepisu, połączenie tych różnych, raczej skrajnych smaków, dało świetny efekt.

Przypominam o potrzebnych składnikach :

- 1,5-2 kg. dyni (1/2 większej lub 1 mała)
- 3 ząbki czosnku
- 1 cebula
- 1 łyżka cukru
- sól do smaku
- bulion (najlepiej wegetariański w proszku : to też nowość w tym przepisie)
- pieprz
- 1/2 łyżeczki tartego kminku
- papryczka Piri Piri (w postaci płynu, proszku lub świeżej, drobno posiekanej papryczki)
- suche pestki dyni
- grzanki lub groszek ptysiowy
- olej do smażenia
- śmietanka słodka

Przygotowanie :

Na patelni z mała zawartością oliwy smażymy na złoty kolor cebulę, dorzucamy posiekany czosnek, jeszcze moment szklimy.
Zawartość patelni wrzucamy do wysokiego garnka, na wierzch dodajemy pokrojoną w grubą kostkę dynię i smażymy całość przez 5 minut mieszając.
Oczywiście dynię najpierw przecieramy szmatką, a następnie kroimy na pół, wyjmujemy nasiona i pulpę, kroimy na ćwiartki, a skórkę najlepiej będzie nam wycinać nożem jak pokazałam na foto.




Po 5 minutach dolewamy bulion rozpuszczony w gorącej wodzie, stosunek bulionu do skrojonej dyni powinien być 1:3, tzn. że jeżeli mamy prawie cały garnek pokrojonej dyni, to wysokość bulionu powinna stanowić 1/3 wysokości garnka (mam nadzieję, że jest to zrozumiałe).
Całość gotujemy pod przykryciem ok. 30 min. a po upływie tego czasu miksujemy całość na krem.
Teraz doprawiamy do smaku, nie zapomnijmy o portugalskim smaku piri piri (ale to tylko dla ostrych podniebień!!).
Całość jeszcze podgrzewamy i ewentualnie dodajemy przed samym podaniem 1 ząbek rozdrobnionego czosnku (poprzednie ząbki zostały ugotowane).
Zupa najlepiej smakuje, kiedy wszystkie smaki się przeżrą, mówiąc potocznie.
Proponuję podać krem z podgrzanymi na suchej patelni pestkami z dyni i groszkiem ptysiowym czy też grzankami.


Przy podaniu proszę przewidzieć dzbanuszek ze słodką śmietanką 30/18/lub 12-procentową, dzięki niej zupa stanie się jeszcze bardziej aksamitna (zaprawiamy śmietanką już na talerzu wedle gustu).

I tak powstał piekący, portugalski smak dyni.

Smacznego

SWS

12 października 2009

Pstrąg z pieca




Witam,

W środę, jak już wspominała Ariadna, spadnie śnieg !!!!!!! To chyba jakieś anomalia, a jaka prognoza dla Portugalii?

No i rzeczywiście chłodnawo jakoś robi się w domach, kiepsko się człek czuje, zjadłby coś dobrego, wypił kielicha, a jak już wszystkim dobrze wiadomo rybka lubi pływać :)
I to nie jakaś panga z chińskich ścieków tylko polski pstrąg (oczywiście najlepiej z ekologicznych stawów, no ale to już chyba wyżej podniesiona poprzeczka).
Więc i dziś proponuję napalić w piecu i przygotować pstrąga w ziołach;
Tym bardziej, że z uwagi na zbliżającą się aurę, o grillu tymczasowo możemy zapomnieć.
Przygotowanie jest proste, a danie na talerzu ląduje dość szybko, dzięki temu, że mięsko rybki szybko się piecze.

Serwując to danie, powinno się przewidzieć 1 pstrąga na 1 osobę i proszę nie oszczędzać na gościach, bo jak zaczniemy dzielić pstrąga na pół to cały efekt zniknie.

Lista zakupów

- pstrągi całe patroszone (3 szt)
- oliwa z oliwek lub masło
- tymianek świeży, najlepiej odmiana cytrynowa (lub zwykły tymianek z torebki)
- pęczek natki pietruszki
- świeży rozmaryn
- czosnek
- 1 cytryna dobrze wyparzona
- ewentualnie trawa cytrynowa suszona, jeżeli uda nam się ją kupić (Przyprawy Świata, sklepy ze zdrową żywnością)
- sól
- pieprz
- ewentualnie mieszanka Ziół Małgosi

- folia aluminiowa

Przygotowanie :

Ryby dobrze myjemy, osuszamy najlepiej papierowym ręcznikiem,wnętrze ryb doprawiamy solą i pieprzem, wykładamy płatkami czosnku (lub smarujemy tartym czosnkiem), Kropimy lekko sokiem z cytryny, umieszczamy wewnątrz pstrąga gałązki ziół i kilka gałązek pietruszki zielonej,



Kropimy wnętrze pstrąga oliwą i każdą rybkę umieszczamy w rynience uformowanej z folii aluminiowej (inaczej mówiąc owijamy każdą rybę z osobna, tak aby folia nie była zamknięta ).


Przygotowane rybki szybko się upieką, a nie ugotują, jak dzieję się to w przypadku, gdy ryba jest szczelnie zamknięta w folii.
Taki sposób pieczenia powoduje też, że łatwiej odchodzi skóra, kiedy pstrąg jest już podawany na talerzach.
Czas pieczenia : ok. 25 min. na sam koniec mile widziana opcja grill od góry (ostatnie 5 min.)
Przy oprawianiu ryb, często słyszy się o ścieraniu łuski tarką, w przypadku pieczonego pstrąga nie jest to zupełnie potrzebne, ponieważ skórę i tak odkładamy.
Pieczonego pstrąga możemy podać z pieczonymi ziemniakami(jak do Ceviche) oraz sałatą, frytkami itp.
Rybę przed samą degustacją kropimy świeżym sokiem z cytryny.
Gałązek ziół i pietruszki nie spożywamy :)!

Smacznego.

SWS

11 października 2009

CEVICHE


peruwiańskie 
ceviche...


peruwiańska 
przygoda...









Skoro postanowiłam dzisiaj uzupełnić naszą książkę kucharską o kilka przepisów z ostatnich tygodni, to zaproponuję jeszcze peruwiańskie danie o zagadkowej nazwie CEVICHE (czyt.sewicze).
Choć trudno jednoznacznie ustalić ojczyznę tego dania (w skali makro to Ameryka Południowa), ja zakwalifikowałam je pod hasłem peruwiańskie smaki ze wzgłędu na to, że przepis otrzymałam od Pary Peruwiańczyków mieszkających w Krakowie.
Aby w skrócie opisać to danie, najlepiej określić je mianem sałatki ze świeżej, marynowanej ryby, a marynata przygotowana jest na bazie soku z cytrusów (świeżo wyciśniętego).
Kiedy opisywałam danie moim koleżankom, były raczej nieufne co do surowej ryby, ale tak na prawdę nie jest ona surowa, a można po prostu powiedzieć, że gotujemy ją na zimno!
A mianowicie, kwaśne marynata (sok z limonek, cytryny, pomarańczy) zabija wszelkie niepożądane mikroorganizmy, białko się ścina i przezroczyste mięso ryby, tak jak pod wpływem ciepła, staje się białe i gotowe do jedzenia. Więc proszę bez obaw czytać dalej...

Do przygotowania takiej próbnej porcji Ceviche będziemy potrzebowali :

- 1/2 kg świeżutkiej białej ryby bez skóry i ości (np sola, dorsz itp)
- sok z 3 cytryn lub z 2 limonek i 2 cytryn (podobno limonka daje efekt oryginalności dania, ma lekko intensywniejszy aromat niż cytryna)
- sok z 1/2 pomarańczy
- 2 łyżki oliwy
- 1/2 pęczka pietruszki zielonej
- 1 fioletowa cebula pokrojona w drobną kosteczkę
- ostra papryka np. Piri Piri lub jalapeno itp.

Rybę kroimy na drobne kawałeczki np. kostka 0,5 cm x 0,5 cm, część ryby wrzucamy do szklanego naczynia i zalewamy 1/3 soku z limonek/cytryn, doprawiamy solą, pieprzem, papryką i posypujemy posiekaną pietruszką i cebulką;
wykładamy kolejną warstwę ryby, cebulki i pietruszki, doprawiamy jak wcześniej i wylewamy resztę soku z cytryny, a na sam koniec wyciskamy jeszcze sok z 1/2 pomarańczy.
Całość doprawiamy  1 łyżką oliwy z oliwek i wstawiamy do lodówki.
W trakcie marynowania, wskazane jest wymieszanie potrawy.
Najlepiej przygotować danie wieczorem i na noc zostawić pod przykryciem w lodówce.
Następnego dnia danie jest gotowe do spożycia.
W Peru podaje się Ceviche ze słodkimi ziemniakami i np. kolbą kukurydzy, często też jako dodatek stosowana jest sałata zielona.
Ja podałam ceviche z ugotowanymi w mundurkach, a następnie przypieczonymi ziemniakami oraz listkami sałaty posypanymi kukurydzą i skropionymi oliwą z oliwek.
Danie jest bardzo aromatyczne, a zimna rybka bardzo dobrze komponuje się z ciepłym ziemniakiem.
Polecam!
I przypominam, że ryba została ugotowana na zimno!!!
Smacznego!
SWS
 

Kto jest z nami...