Suma Wszystkich Smaków

11 października 2011

KAWIOR-TAPAS...

... czyli drobna przekąska na zaostrzenie apetytu.


Witam serdecznie!

Ostatnio dużo było na temat słodkości, a dzisiaj znowu zabieram Was do wirtualnego tapas baru! Wiele już pisałam o tych miejscach (zapraszam do zakładki pt. bar tapas), ale menu hiszpańskich knajpek zakąskowych jest tak bogate, że jeszcze na pewno pojawi się wiele nowości w tym temacie.
Dzisiaj o bardzo prostej do przygotowania i  efektownej przekąsce, która łączy dwa szykowne kolory, skądinąd moje  ulubione!
Jest elegancka i zarazem klasyczna, świetnie pasuje również jako przystawka, a jej przygotowanie zajmie tylko kilka minut!



 
Potrzebne składniki:

- słoiczek grillowanej papryki bez skórki (w zalewie oliwnej)
(użyłam popularnej w Hiszpanii pimiento del piquillo)

- opakowanie mini-babeczek (słonych) lub mini vol-au-vent z ciasta francuskiego

- malutki słoiczek czarnego kawioru lub substytutu
(użyłam huevas de lumpo negras)
- pieprz

Przygotowanie:

Paprykę wyjmujemy z zalewy i osuszamy na papierowym ręczniku, a następnie bardzo drobno siekamy (najlepiej przy użyciu noża, blender o zbyt dużej mocy potrafi rozwodnić masę). Następnie rozdrobnioną paprykę doprawiamy czarnym pieprzem i tak  przygotowaną masą  napełniamy babeczki, wierzch ozdabiamy czarnym kawiorem i serwujemy! Nic prostszego, udaje się zawsze i wszędzie, a efekt niczego sobie!
Przy eleganckiej kolacji polecam podawać z szampanem (lub jego substytutem:), a w barze tapas wystarczy zamówić lampkę wina lub po prostu zimne piwko.


Smacznego!
SWS

1 października 2011

ROGALICZKI DROŻDŻOWE KINGI...

... i ciąg dalszy wakacyjnych wspomnień.



Witam serdecznie!

Przyjemnie się wraca do zielonych wspomnień z wakacji. W porównaniu z otaczającą mnie teraz przyrodą (a są to głównie palmy i sucha, żółtawa gleba) polskie lasy i łąki to jedna wielka eksplozją kolorów, tych najbardziej soczystych. Oczywiście palmy też bardzo lubię, szczególnie przyjemnie jest się przechadzać pod ich kopułami w upalne dni, no ale zawsze tęsknimy do tego, czego akurat nie mamy w danej chwili. Dlatego warto podróżować i podziwiać tak różne klimaty, radykalne zmiany często powodują zachwyt, a dzięki temu obrazy dłużej pozostają w naszej pamięci. Możemy do nich wracać, kiedy tylko mamy ochotę na jakąś odmianę. No i oczywiście zdjęcia mają tą wielką moc, można się rozmarzyć...


A jeśli mowa o wakacyjnych wspomnieniach, które przychodzą razem z jesiennym chłodem, proponuję drobny wypiek na ogrzanie atmosfery. Przepis na rogaliczki, jak sam tytuł posta wskazuje, dostałam od Kingi i jestem z niego bardzo zadowolona! Ciasto wyrabia się łyżką w dosłownie kilka minut, a potem bardzo łatwo się wałkuje. Rogale szybko się pieką i wspaniale pachną! 

Potrzebne składniki:

- 4 szklanki mąki tortowej
- 5 dkg. drożdży
- 4 łyżki cukru
- 1 szklanka mleka
- 3 łyżki gęstej śmietany (18%)
- 2 całe jaja
- 1 masło lub margaryna (250g)
- 1 saszetka cukru waniliowego lub 1,5 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
- powidło śliwkowe lub inna twardsza marmolada
- 1 jajo do smarowania
- ew. cukier puder do posypania

Przygotowanie:

Masło rozpuścić, cukier i drożdże wymieszać razem. Mąkę przesiać do dużej miski i dodawać kolejne składniki: drożdże połączone z cukrem, jaja, śmietanę, cukier, letnie mleko, wanilię, a na końcu przestudzony tłuszcz. Wszystkie składniki dokładnie mieszamy na jednolitą masę przy pomocy drewnianej łyżki (mi zajęło to ok. 5 minut). Tak przygotowane ciasto wkładamy do lodówki na co najmniej 2 godziny. Następnie wałkujemy na stolnicy (lub papierze do pieczenia) obficie podsypując mąką (ciasto jest dość miękkie). Z cienkiego ciasta wycinamy trójkąty (moje były o bokach ok. 12/13x10 cm). Im mniejsze rogaliczki, tym bardziej chrupiące ciasto. Każdy trójkąt lekko smarujemy po środku marmoladą i zawijamy. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia  i smarujemy rozbełtanym jajkiem, wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy około 12 minut na złoty kolor (czas pieczenia zależy od mocy piekarnika).
*Jeżeli rogaliczki planujemy posypać cukrem pudrem, to nie musimy smarować ich jajkiem.


Smacznego,
SWS

28 września 2011

UCIERANE Z OWOCAMI...

...i wakacyjne wspomnienia.

 (Kluszkowce, Osada Czorsztyn)

Ciasto z owocami to taki letni wypiek, a okres urlopowy już prawie zakończony, ale na szczęście pozostaje jesienny wypad na północ Hiszpanii, więc jest jeszcze o czym myśleć:)
Tegoroczne wakacje upłynęły pod hasłem "cudze chwalicie, swego nie znacie"! Kiedy prosto z południowych klimatów wpadliśmy do zielonej Polski zrobiło się miło na duszy! Ostatnie dni sierpnia i początek września były piękne i dzięki temu okolice, które odwiedziliśmy wydały się jeszcze bardziej niezwykłe. Zatrzymaliśmy się w cudownym miejscu, a mianowicie Osadzie Czorsztyn (Hotel Niezwykły), gdzie wzdłuż żwirowej drogi stoją wspaniałe, XIX-wieczne wille. Cisza jaką nas powitała ta osada trudna jest do opisania, może jeśli powiem, że brzęk dzwonków owiec to już dość duży hałas będzie łatwiej wyobrazić sobie spokój jaki panuje w tym pięknym skansenie. A spokój doceniliśmy tym bardziej, że w gorącej Hiszpanii ludzie lubią i umieją być głośni! Nie brakuje  tu miłośników fajerwerków, które wystrzeliwują bez większej okazji, czy ulicznych zabaw w środku tygodnia, które odbywają się tuż pod naszymi oknami. Oczywiście i te gorące obyczaje mają swoje plusy, ale czasami warto posiedzieć i wsłuchać się w głos natury. I właśnie takie to były dni...


A pierwszym wypiekiem po powrocie z polskich wakacji było ucierane z brzoskwiniami. Bardzo proste w przygotowaniu ciasto, pyszne i jeszcze takie wakacyjne!

Potrzebne składniki:
(porcja na małą blachę 28x12 cm)
na większą blachę należy podwoić ilość składników!

- 125 g masła lub margaryny 
- 7 łyżek cukru
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 3 jaja
- 1 i 1/4 szklanki mąki tortowej (szklanka o pojemności 200-210 ml)
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/2 kg owoców (brzoskwinie, śliwki, truskawki)

Przygotowanie:


Masło odstawiamy na kilkanaście minut, tak aby było dość miękkie. W między czasie przygotowujemy owoce (brzoskwinie obrałam ze skórki i pokroiłam na ósemki). Następnie do tłuszczu dosypujemy cukier + cukier waniliowy i miksujemy na jednolitą masę. Kolejno dodajemy całe jaja (stopniowo, cały czas miksując) oraz przesianą mąkę z proszkiem. Tak przygotowaną masę wylewamy do formy wyłożonej papierem lub wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą. Na wierzchu układamy kawałki owoców i lekko je dociskamy. Pieczemy około 35 min. w piekarniku nagrzanym do ok. 180 stopni. Po przestygnięciu posypujemy cukrem pudrem. Gotowe.
Teraz już tylko filiżanka dobrej herbaty czy kawy, zdjęcia z wakacji i mamy plan na jesienny wieczór:)


Smacznego,
SWS

17 sierpnia 2011

ARROZ DE POLVO (OCTOPUS RICE)

... czyli pyszny ryż z ośmiornicą prosto z Portugalii.


Witam serdecznie!

Trzy lata temu, podczas pierwszego pobytu w Portugalii, miałam okazję spróbować dania, o którym dzisiaj mowa. Muszę przyznać, że jego dość egzotyczny smak urzekł mnie od "pierwszej łyżki". Bardzo delikatne mięsko polvo i zniewalający smak świeżej kolendry sprawiły, że ile razy przygotowuję ten przysmak w domu, myślami jestem znowu w urokliwej, lizbońskie restauracji wyłożonej pięknymi azulejos (ceramiczne kafelki). 
Ostatnio udało mi się kupić świeżutką pulpo (hiszp. ośmiornica) w porcie Santa Pola i przyznam szczerze, że była to jedna z lepszym ośmiornic jaką jadłam. Okazy były malutkie i na 2 kg weszło ich tak około 10 sztuk. Po ugotowaniu przygotowałam 2 dania: portugalski Arroz de polvo i hiszpańską przekąskę Pulpo a la gallega (przepis pojawił się już tutaj-klik). Niebo w gębie!
Namawiam do wypróbowania obu przepisów! 
Nie wiem tylko czy w Polsce można kupić ośmiornicę..., może w makro?


Potrzebne składniki:

- ok. 1 kg ugotowanej ośmiornicy
- 1 puszka krojonych pomidorów
- 450 gr ryżu (może być taki do paelli lub risotto)
- 1 cebula średniej wielkości
- 1 zielona papryka
- 1/2 szklanki czerwonego, wytrawnego wina
- 5 łyżek oliwy z oliwek
- 3 ząbki czosnku
- 1 pęczek świeżej kolendry
- świeżo zmielony pieprz
- 3 listki laurowe
- sól do smaku
- "rosołek" z gotowania ośmiornicy
- 1 cytryna

* na jedną miarkę ryżu należy przewidzieć 3 miarki płynu (chodzi o sos, w którym ma "pływać" już ugotowany ryż)
* przepis na ok. 4 porcje

Przygotowanie:

Ośmiornicę gotujemy wg. przepisu zamieszczonego we wcześniejszym poście pt. "Jak przestraszyć ośmiornicę" (najlepiej zrobić to dzień wcześniej). Płyn pozostały po ugotowaniu pulpo odstawiamy (będzie potrzebny do przygotowania dania). Muszę przyznać, że surowa ośmiornica nie prezetnuję się zbyt ciekawie, ale już po kilku zanurzeniach we wrzątku staje się bardziej sprężysta, a jej kolor zmienia się w mgnieniu oka z blado-szarego na bardowo-różowy!

przed gotowaniem                                                               po gotowaniu

Paprykę i cebulę siekamy na drobną kostkę, oliwę rozgrzewamy na patelni. Na rozgrzany tłuszcz wrzucamy 1 rozgnieciony (ale nie obrany) ząbek czosnku, po 1 minucie dorzucamy cebulkę, a chwilę później paprykę i pozostały (teraz już drobno posiekany) czosnek. Po 5 minutach dorzucamy pokrojone pomidory z puszki, troszkę pieprzu, soli i wszystko podgrzewamy jeszcze przez ok. 7 min. W ten sposób otrzymujemy tzw. "sofrito". Całą mieszankę przekładamy do większego rondla, dorzucamy ryż, pół szklanki wina i odmierzony rosołek (razem płynów powinno być 3xwięcej niż ryżu), który został nam z gotowania ośmiornicy. Całość mieszamy i po chwili dodajemy pokrojoną ośmiornicę. Pod koniec gotowania dodajemy 1/3 pęczka posiekanje kolendry. Po 20-25 min. (w zależności od ryżu) danie powinno być gotowe. Serwujemy je od razu, każdą porcję prószymy resztą posiekanej kolendry i podajemy z ćwiartką cytryny (ten trik jest bardziej hiszpański, ale wydaje mi się, że kwaśny sok dodatkowo podkreśla smak dania).
Uwaga! Danie powinniśmy serwować natychmiast po ugotowaniu i nie zostawiać na później, ponieważ ryż absorbuje szybko sos i danie zmienia swoją konsystencję (robi się "bryjowate").

*Do przygotowania tego dania użyłam świeżej ośmiornicy, którą najpierw oczyściłam, zamroziłam na 48h, następnie rozmroziłam, "przestraszyłam" i ugotowałam jak w przepisie pt. "Jak przestraszyć ośmiornicę".



Bom apetite!
SWS

 

Kto jest z nami...