Suma Wszystkich Smaków

20 października 2009

Krem z dyni po portugalsku



Witam serdecznie !

I znowu dynia!!! Lubię to warzywko.
Ostatnio przytaskałam do domu 4-kilogramową dynię no i oczywiście pomyślałam o zeszłorocznym kremie z tego pięknego warzywa.
Z uwagi na wizytę Ariadny i powiew ciepłego, lizbońskiego powietrza, postanowiłam lekko urozmaicić przepis.
A skoro Ariadna przywiozła ze sobą nie tylko wspomnienie lata, ale i zapas piri piri w różnej postaci(świeżutkie, tarte suszone i płynne), postanowiłam połączyć smaki dość ostrej papryczki i łagodnej, słodkawej dyni.
Piri Piri,jak się doczytałam, pochodzi z Ameryki Południowej, następnie trafiła na Kontynent Europejski, głownie na Półwysep Iberyjski, a jeszcze później zastosowano ją na afrykańskich terenach kolonii portugalskich. Podobno do Europy wróciła właśnie z Afryki z nazwą peri-peri, peli-peli, a ostatecznie w języku portugalskim Piri Piri (z afr.języka suahili).
Ps.
Proszę Ariadno o konsultację tej krótkiej historii czerwonej papryczki typu chili i ewentualną modyfikację danych historyczno-kulturowych.

Wracając do przepisu, połączenie tych różnych, raczej skrajnych smaków, dało świetny efekt.

Przypominam o potrzebnych składnikach :

- 1,5-2 kg. dyni (1/2 większej lub 1 mała)
- 3 ząbki czosnku
- 1 cebula
- 1 łyżka cukru
- sól do smaku
- bulion (najlepiej wegetariański w proszku : to też nowość w tym przepisie)
- pieprz
- 1/2 łyżeczki tartego kminku
- papryczka Piri Piri (w postaci płynu, proszku lub świeżej, drobno posiekanej papryczki)
- suche pestki dyni
- grzanki lub groszek ptysiowy
- olej do smażenia
- śmietanka słodka

Przygotowanie :

Na patelni z mała zawartością oliwy smażymy na złoty kolor cebulę, dorzucamy posiekany czosnek, jeszcze moment szklimy.
Zawartość patelni wrzucamy do wysokiego garnka, na wierzch dodajemy pokrojoną w grubą kostkę dynię i smażymy całość przez 5 minut mieszając.
Oczywiście dynię najpierw przecieramy szmatką, a następnie kroimy na pół, wyjmujemy nasiona i pulpę, kroimy na ćwiartki, a skórkę najlepiej będzie nam wycinać nożem jak pokazałam na foto.




Po 5 minutach dolewamy bulion rozpuszczony w gorącej wodzie, stosunek bulionu do skrojonej dyni powinien być 1:3, tzn. że jeżeli mamy prawie cały garnek pokrojonej dyni, to wysokość bulionu powinna stanowić 1/3 wysokości garnka (mam nadzieję, że jest to zrozumiałe).
Całość gotujemy pod przykryciem ok. 30 min. a po upływie tego czasu miksujemy całość na krem.
Teraz doprawiamy do smaku, nie zapomnijmy o portugalskim smaku piri piri (ale to tylko dla ostrych podniebień!!).
Całość jeszcze podgrzewamy i ewentualnie dodajemy przed samym podaniem 1 ząbek rozdrobnionego czosnku (poprzednie ząbki zostały ugotowane).
Zupa najlepiej smakuje, kiedy wszystkie smaki się przeżrą, mówiąc potocznie.
Proponuję podać krem z podgrzanymi na suchej patelni pestkami z dyni i groszkiem ptysiowym czy też grzankami.


Przy podaniu proszę przewidzieć dzbanuszek ze słodką śmietanką 30/18/lub 12-procentową, dzięki niej zupa stanie się jeszcze bardziej aksamitna (zaprawiamy śmietanką już na talerzu wedle gustu).

I tak powstał piekący, portugalski smak dyni.

Smacznego

SWS

12 października 2009

Pstrąg z pieca




Witam,

W środę, jak już wspominała Ariadna, spadnie śnieg !!!!!!! To chyba jakieś anomalia, a jaka prognoza dla Portugalii?

No i rzeczywiście chłodnawo jakoś robi się w domach, kiepsko się człek czuje, zjadłby coś dobrego, wypił kielicha, a jak już wszystkim dobrze wiadomo rybka lubi pływać :)
I to nie jakaś panga z chińskich ścieków tylko polski pstrąg (oczywiście najlepiej z ekologicznych stawów, no ale to już chyba wyżej podniesiona poprzeczka).
Więc i dziś proponuję napalić w piecu i przygotować pstrąga w ziołach;
Tym bardziej, że z uwagi na zbliżającą się aurę, o grillu tymczasowo możemy zapomnieć.
Przygotowanie jest proste, a danie na talerzu ląduje dość szybko, dzięki temu, że mięsko rybki szybko się piecze.

Serwując to danie, powinno się przewidzieć 1 pstrąga na 1 osobę i proszę nie oszczędzać na gościach, bo jak zaczniemy dzielić pstrąga na pół to cały efekt zniknie.

Lista zakupów

- pstrągi całe patroszone (3 szt)
- oliwa z oliwek lub masło
- tymianek świeży, najlepiej odmiana cytrynowa (lub zwykły tymianek z torebki)
- pęczek natki pietruszki
- świeży rozmaryn
- czosnek
- 1 cytryna dobrze wyparzona
- ewentualnie trawa cytrynowa suszona, jeżeli uda nam się ją kupić (Przyprawy Świata, sklepy ze zdrową żywnością)
- sól
- pieprz
- ewentualnie mieszanka Ziół Małgosi

- folia aluminiowa

Przygotowanie :

Ryby dobrze myjemy, osuszamy najlepiej papierowym ręcznikiem,wnętrze ryb doprawiamy solą i pieprzem, wykładamy płatkami czosnku (lub smarujemy tartym czosnkiem), Kropimy lekko sokiem z cytryny, umieszczamy wewnątrz pstrąga gałązki ziół i kilka gałązek pietruszki zielonej,



Kropimy wnętrze pstrąga oliwą i każdą rybkę umieszczamy w rynience uformowanej z folii aluminiowej (inaczej mówiąc owijamy każdą rybę z osobna, tak aby folia nie była zamknięta ).


Przygotowane rybki szybko się upieką, a nie ugotują, jak dzieję się to w przypadku, gdy ryba jest szczelnie zamknięta w folii.
Taki sposób pieczenia powoduje też, że łatwiej odchodzi skóra, kiedy pstrąg jest już podawany na talerzach.
Czas pieczenia : ok. 25 min. na sam koniec mile widziana opcja grill od góry (ostatnie 5 min.)
Przy oprawianiu ryb, często słyszy się o ścieraniu łuski tarką, w przypadku pieczonego pstrąga nie jest to zupełnie potrzebne, ponieważ skórę i tak odkładamy.
Pieczonego pstrąga możemy podać z pieczonymi ziemniakami(jak do Ceviche) oraz sałatą, frytkami itp.
Rybę przed samą degustacją kropimy świeżym sokiem z cytryny.
Gałązek ziół i pietruszki nie spożywamy :)!

Smacznego.

SWS

11 października 2009

CEVICHE


peruwiańskie 
ceviche...


peruwiańska 
przygoda...









Skoro postanowiłam dzisiaj uzupełnić naszą książkę kucharską o kilka przepisów z ostatnich tygodni, to zaproponuję jeszcze peruwiańskie danie o zagadkowej nazwie CEVICHE (czyt.sewicze).
Choć trudno jednoznacznie ustalić ojczyznę tego dania (w skali makro to Ameryka Południowa), ja zakwalifikowałam je pod hasłem peruwiańskie smaki ze wzgłędu na to, że przepis otrzymałam od Pary Peruwiańczyków mieszkających w Krakowie.
Aby w skrócie opisać to danie, najlepiej określić je mianem sałatki ze świeżej, marynowanej ryby, a marynata przygotowana jest na bazie soku z cytrusów (świeżo wyciśniętego).
Kiedy opisywałam danie moim koleżankom, były raczej nieufne co do surowej ryby, ale tak na prawdę nie jest ona surowa, a można po prostu powiedzieć, że gotujemy ją na zimno!
A mianowicie, kwaśne marynata (sok z limonek, cytryny, pomarańczy) zabija wszelkie niepożądane mikroorganizmy, białko się ścina i przezroczyste mięso ryby, tak jak pod wpływem ciepła, staje się białe i gotowe do jedzenia. Więc proszę bez obaw czytać dalej...

Do przygotowania takiej próbnej porcji Ceviche będziemy potrzebowali :

- 1/2 kg świeżutkiej białej ryby bez skóry i ości (np sola, dorsz itp)
- sok z 3 cytryn lub z 2 limonek i 2 cytryn (podobno limonka daje efekt oryginalności dania, ma lekko intensywniejszy aromat niż cytryna)
- sok z 1/2 pomarańczy
- 2 łyżki oliwy
- 1/2 pęczka pietruszki zielonej
- 1 fioletowa cebula pokrojona w drobną kosteczkę
- ostra papryka np. Piri Piri lub jalapeno itp.

Rybę kroimy na drobne kawałeczki np. kostka 0,5 cm x 0,5 cm, część ryby wrzucamy do szklanego naczynia i zalewamy 1/3 soku z limonek/cytryn, doprawiamy solą, pieprzem, papryką i posypujemy posiekaną pietruszką i cebulką;
wykładamy kolejną warstwę ryby, cebulki i pietruszki, doprawiamy jak wcześniej i wylewamy resztę soku z cytryny, a na sam koniec wyciskamy jeszcze sok z 1/2 pomarańczy.
Całość doprawiamy  1 łyżką oliwy z oliwek i wstawiamy do lodówki.
W trakcie marynowania, wskazane jest wymieszanie potrawy.
Najlepiej przygotować danie wieczorem i na noc zostawić pod przykryciem w lodówce.
Następnego dnia danie jest gotowe do spożycia.
W Peru podaje się Ceviche ze słodkimi ziemniakami i np. kolbą kukurydzy, często też jako dodatek stosowana jest sałata zielona.
Ja podałam ceviche z ugotowanymi w mundurkach, a następnie przypieczonymi ziemniakami oraz listkami sałaty posypanymi kukurydzą i skropionymi oliwą z oliwek.
Danie jest bardzo aromatyczne, a zimna rybka bardzo dobrze komponuje się z ciepłym ziemniakiem.
Polecam!
I przypominam, że ryba została ugotowana na zimno!!!
Smacznego!
SWS

KUKURYDZIANE KOTLETY czyli COTLET CORN



Dzisiaj mogę nadrobić zaległości i zaprezentować jeszcze 1 szybkie i bardzo smaczne danie;
Przepis podała mi Koleżanka, w drodze powrotnej do domu, po ciężkim dniu pracy kiedy soki żołądkowe zaczęły nam przypominać, że czas coś przekąsić, a najlepiej coś ciepłego, jak to mamy w zwyczaju obiadowym !
I tak zrobiłam po raz pierwszy moje kotlety z kukurydzy, dziwnie brzmi, ale zapewniam, że jest wykonalne, bardzo szybkie i bardzo smaczne.
Co należy zawsze mieć pod ręką (aby oczywiście błyskawicznie przygotować nasze danie)


Lista potrzebnych składników :

-1 puszka kukurydzy konserwowej
-1 jajko
-1 łyżka mąki tortowej
-1 płaska łyżka bułki tartej (to moja innowacja)
-5-10 dkg sera żółtego (1 garstka tartego lub pokrojonego w paseczki)
-przyprawy : sól, pieprz, papryka ostra/słodka, zioła, które lubimy


Wersja podstawowa polega na odsączeniu kukurydzy i wymieszaniu jej z mąką, bułką, jajkiem, tartym serem i przyprawami.
Całość dobrze mieszamy i nakładamy łyżką na patelnię, na której wcześniej rozgrzaliśmy olej.
Kotleciki smażymy z obu stron na złoty kolor.
Podajemy z dodatkiem keczupu lub innych sosów wg. uznania.




















Wersję podstawową można rozbudować dodając do naszej mieszanki 2 plastry drobno posiekanego ananasa i przyprawy curry (ananas świetnie komponuje się z kukurydzą, a curry podkreśli smak potrawy i nada jej bardziej orientalny charakter).
I tak można kombinować.
Teraz np. przyszło mi do głowy, żeby do wersji podstawowej dodać szynkę pokrojoną na paseczki i czosnek, też ciekawe.



Do kotlecików dobrze będzie podać zieloną sałatę z sosem winegret lub kapustę pekińską, ogólnie jakiś zielony dodatek.

Smacznego !

SWS
 

Kto jest z nami...