Suma Wszystkich Smaków

26 listopada 2010

KREMÓWKI Z KREMEM WANILIOWYM...

...czyli domowa cukierenka na jesienne i zimowe wieczory.


Witam serdecznie!
Ostatnio odwiedzając różne blogi, znalazłam kilka przepisów (tu i tam) na kremówki (ta nazwa funkcjonuje w Krakowie i ogólnie Małopolsce) /napoleonki (w Warszawie) i straszna ochota mnie naszła na takie ciacho! Dawno czegoś takiego nie piekłam, a już na pewno nie na takim cieście. W domu raczej przygotowywało się karpatkę, którą zresztą niektórzy też nazywają kremówką (różni się w zasadzie ciastem). I tak kilka dni oglądałam Wasze zdjęcia, aż wreszcie pomyślałam, że dziś będzie ten dzień! Szybkie zakupy, przygotowanie blatu do wałkowania, nagrzany piec do 200 stopni i piękny zapach wanili! Dość czasochłonny wypiek, ale efekt murowany. Pyszne, delikatne, chrupiące ciasto i jedwabisty, aromatyczny krem...

Potrzebne składniki:
na około 9 kremówek średniej wielkości


Ciasto: 
Przepis na ciasto znalazłam u Halison (u mnie z połowy porcji)
- 1 i 1/4 mąki tortowej
- 1 żółtko
- 1/2 szklanki śmietany *
- szczypta soli
- 1/2 kostki masła (125g.)
- cukier puder do posypania
* ponieważ w Hiszpanii nie łatwo o kwaśną śmietanę, zastąpiłam ją mieszanką kwaśnego jogurtu naturalnego z 4 łyżeczkami płynnej śmietanki 18%

Krem: 
- 1 szklanka mleka 
- mniej niż 1/2 szklanki cukru kryształu*
(*w zależności od gustu, ja zawsze zaczynam od 1/3 szklanki i potem ewentualnie dosładzam)
- 1/2 szklanki mąki tortowej
- 2 jajka
- 1 łyżeczka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią
- nasionka z 1/2 laski wanilii
- mniej niż pół kostki masła (a troszkę więcej niż 1/4 kostki : ) 
- 2 małe łyżeczki rumu lub spirytusu  

Przygotowanie:

Ciasto:

Mąkę siekamy z masłem (możemy zrobić to na stolnicy lub w dużej misce), dodajemy szczyptę soli, żółtko, a na samym końcu śmietanę i zagniatamy ciasto, do momentu połączenia się wszystkich składników (przecięte nożem ciasto powinno mieć jednolitą konsystencję, bez bryłek masła, czy mąki). Teraz owijamy je w folię aluminiową i wkładamy do lodówki na około 1-2 godzin. Po wyjęciu z lodówki, ciasto dzielimy na 2 części i wałkujemy 2 cieniutkie placki, ja wałkuję od razu na papierze pergaminowym i wtedy nie mam już problemu z przenoszeniem cieniutkiego ciasta (wałkujemy jak najcieniej). Pieczemy w piekarniku nagrzanym do ok. 200 stopni na blasze wyłożonej papierem do pieczenia przez około 12-15 minut (na złoty kolor, pojedynczo). 

Krem:

W między czasie przygotowujemy krem. W wysokim naczyniu mieszamy (najlepiej przy pomocy rózgi lub miksera) pół szklanki mleka  z mąką. Jajka ucieramy z cukrem i wanilią na puszystą masę i dodajemy do mieszanki mącznej, jeszcze chwilę ubijamy i odstawiamy na moment. Resztę mleka doprowadzamy do wrzenia i stopniowo dolewamy przygotowaną masę jajeczną, cały czas mieszając/miksując, aż krem zgęstnieje (najlepiej zmniejszyć wtedy lekko gaz, aby krem się nie przypalił), po zagotowaniu i osiągnięciu odpowiedniej konsystencji budyniowej mieszamy jeszcze chwilkę, przykrywamy folią aluminiową i odstawiamy do wystygnięcia (dzięki temu nie zrobi się nam kożuch, wyczytałam to tu-klik). W kremie mogą pojawić się drobne grudki, ale tym nie należy się przejmować, po wystudzeniu będziemy go jeszcze miksować i wtedy problem zniknie. Odmierzone masło zostawiamy w ciepłym miejscu, aby było idealnie miękkie. Kiedy budyń już wystygnie, delikatnie miksujemy go i stopniowo dodajemy mięciutkie masło (w bardzo małych ilościach, po łyżeczce, cały czas miksując), na samym końcu delikatnie wlewamy odmierzony alkohol, cały czas mieszając. 

Tak przygotowany krem wykładamy na wystudzony blat ciasta i przykrywamy drugim, delikatnie przyciskamy (należy uważać, żeby nie połamać ciasta) , lekko obciążając (np. deską) i odstawiamy na około 45 minut (ja nie wkładam ciasta do lodówki, wtedy może nawilgnąć i stracić swoją chrupkość).  Na sam koniec prószymy cukrem pudrem i kroimy na kwadratowe porcje (mi wyszło 9 ciastek).
Do tego gorąca herbatka czy kawka, pyszne! Warto czasem przygotować coś takiego...

Smacznego,
SWS 

Ps .
Przy okazji informuję o równie słodkim Misiowym Konkursie organizowanym przez Bajeczną Fabrykę. Zgadnijcie co można wygrać...




8 komentarze:

wiosenka27 pisze...

A mnie ochota naszła teraz kiedy patrzę na Twoje zdjęcie:)
Pozdrawiam:)

Amber pisze...

Prawdziwe domowe kremówki z pysznym waniliowym sosem.To jest wspaniałe!

Panna Malwinna pisze...

ja też chcę takie upiec;) oj cudeńka nad cudeńkami. ślicznie wygląda;)

Arvén pisze...

Aż mnie tknęło żeby napisać coś (chyba) ciekawego w temacie nazwy kremówkowo-napoleonkowej. Jestem z okolic Krakowa i z terminem "Napoleonka" spotykam się gdy chodzi o ciastko z nadzieniem podobnym do ptysiowego - bardzo lekkiego, bardzo słodkiego - ale nie będącego ciężkim kremem maślanym czy waniliowym.
Myślałam, że nazwa kremówka jest taka ogólna - a tu proszę, ile się można ciekawych rzeczy dowiedzieć!

Karmel-itka. pisze...

kremówka...
domowa najlepsza. takiej nic nie pokona. nawet najdroższy deser w prestiżowej cukierni.

anthony pisze...

oj ja tez mam ochote na to ciasteczko od dawna. szkoda , ze nie ma podanych gramow, bo wiadomo szklanka szklance ....
Slicznie wygladaja. We Wroclawiu skad pochodze, to ciastko nazywa sie napoleonka :-)

MZ pisze...

Witam serdecznie!
Co do szklanki, to używam takiej klasycznej, o zawartości 250 ml!
Nie każdy też w domu ma wagę...
Pozdrawiam,
MZ

Kaś pisze...

jaka ciacho! nazwa jest mi całkowicie obojętna, ważne, że jest pyszne :)

 

Kto jest z nami...